Wolf Man
Reżyser ulepszeń mierzy się z mitem wilkołaka w prostym, ale łagodnym thrillerze o potworach.
To, co zaczyna się jako początek wspaniałych rodzinnych wakacji w lasach Oregonu, szybko przeradza się w krwawą walkę o przetrwanie. Podczas gdy ojciec Blake Lovell jest zmuszony chronić swoją rodzinę przed stworzeniem podobnym do wilkołaka, wkrótce zaczyna zdawać sobie sprawę, że to raczej jego rodzina musi być chroniona przed nim samym, ponieważ wkrótce okazuje się, że jest zarażony wirusem wilkołaka... czy jakkolwiek chcesz to nazwać, zgodnie z nową historią filmu.
Leigh Whannell jest bez wątpienia bardzo kreatywnym filmowcem, co pokazał w swojej niedawnej interpretacji "Niewidzialnego człowieka" i ulubionej przez Gamereaktor "Upgrade". Wydaje się jednak, że w Wolf Man pozostawił część tej wyobraźni w domu, ponieważ jest to film o oswojonym wilkołaku. Dobrze wykonany i stylowy, dodam. Ale pazury są trochę zbyt zadbane w tej wersji filmowej. Punktem kulminacyjnym jest oczywiście powolna przemiana głównego bohatera w tytułowego bohatera, a Whannell staje się bardziej zabawny za pomocą dźwięku i ruchu kamery z perspektywy wilka. Bardzo podoba mi się to, jak udręczony czuje się bohater grany przez Christophera Abbotta, gdy coraz bardziej oddala się od swojej rodziny i zbliża się do swojej wewnętrznej bestii. To bardziej psychologiczne podejście do legendy o wilkołaku, które wydaje się odświeżające.

Julia Garner nie czuje się zainspirowana jako skupiona na karierze mama rodziny.
Niestety, Wolf Man nie jest tak ostry, jak się spodziewałem. Wydaje się to w większości niejasne, niepewne. To bardziej tragiczna tajemnica niż prosty thriller, ale nie jest też zbyt wielką tajemnicą. Jak na tak krótki film, jest to film nadspodziewanie słodki, przygnieciony sztampowymi dialogami i wątpliwą grą aktorską. Czasami Wolf Man wydaje się naprawdę natchniony i klimatyczny. Czasami wydaje się dziwnie płaski i nieekscytujący, a w szczególności narastanie całości wydaje się niepotrzebnie powolne i zwiotczałe. Z jednej strony podoba mi się prostota historii, która tutaj skupia się na opowieści o pokoleniowej traumie i o tym, jak strach może rządzić twoim życiem, ale nie klika emocjonalnie i na dłuższą metę nie ma zbyt wiele pulsu, ponieważ szybko można się domyślić, jak skończy się film.
Wolf Man to prosta opowieść o potworach, która skupia się bardziej na odczłowieczeniu i udręce bezradnego patrzenia, jak członek rodziny umiera, co jest co najmniej bardziej oryginalne niż oglądanie ludzi mordowanych w chatach. Jednocześnie Wolf Man brakuje prawdziwego pulsu, a intymne człowieczeństwo, które reżyser stara się tu zachować, jest bardziej wydubane niż cokolwiek innego. Koncepcja psychologiczna działa, jak już powiedziałem, gdy da się jej przestrzeń, ale poza tym jest to typowy thriller z bardzo małą ilością pazura.
Gamereactor Polska