Underdogs
Czy gra, w której walczysz w wielkim robocie gorylu, może być wybawieniem dla braku rozrywki w formacie VR?
Jest wiele koncepcji, które powinny fantastycznie sprawdzić się w VR. Przy tak małym wyborze w tym formacie, często dziwię się, że deweloperzy nie biorą tych pomysłów, nie tworzą naprawdę dobrych gier, a następnie nie karmią głodnej publiczności. Oczywiście zdaję sobie również sprawę z ryzyka. Największym z nich jest prawdopodobnie to, że dociera do dość wąskiego grona odbiorców, bez względu na to, jak dobre jest to, co jest w ofercie. Nawet tak fenomenalny tytuł jak Half-Life: Alyx niestety nie dociera do tłumu, który powinien, głównie dlatego, że VR jest tak drogi, a także nie tak dostępny, jak siedzenie z kontrolerem i zaczynanie. Ale teraz, zamiast ronić łzy nad VR jako całością, będziemy głównie mówić o jednej solidnej koncepcji.
W Underdogs zostajesz umieszczony w środku gigantycznego robota i wypuszczony na arenę. Tutaj musisz pokonać falę wrogów. Gra ma koncepcję roguelike, więc jeśli zginiesz w tak zwanym "biegu", po prostu musisz zacząć od zera. To jest Underdogs w pigułce, ale oczywiście nie byłaby to wielka recenzja, gdybyśmy nie przyjrzeli się temu nieco bliżej.

Ważne jest, aby wykorzystać umiejętności robota przed wciągnięciem się w bójkę.
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem, było to, jak niesamowicie responsywne były elementy sterujące. To jeden z tych obszarów, w których często stwierdzam, że VR ma problemy. Ale wymachiwanie moimi gigantycznymi ramionami było niesamowicie responsywne. Naprawdę wydaje mi się, że podążają za ruchami bez względu na to, co robię, a ponieważ ciosy, które mogę zadać, zadają również dodatkowe obrażenia, jeśli zamachuję się szybciej, jest to oczywiście ważne. Jeśli odciągnę ręce daleko do tyłu i wymachuję nimi do przodu szybkim ruchem, zadają więcej obrażeń, niż gdybym po prostu zadał kilka szybkich ciosów. Oznacza to jednak, że jako gracz musisz być bardziej aktywny fizycznie. I tak, Underdogs wymaga, abyś nie miał żadnych mebli, które mógłbyś przypadkowo źle potraktować. Możliwa jest jednak gra na siedząco, ale wymaga to trochę miejsca wokół ciebie, abyś mógł się poruszać.
Oprócz machania rękami i zadawania ciosów, poruszasz się również w bardzo wyjątkowy sposób. Naciskasz dwa przyciski na kontrolerze i w pewnym sensie przeskakujesz do przodu. Motywem przewodnim jest naśladowanie goryla i chociaż po pewnym czasie system staje się nieco męczący, jest tak samo płynny jak walka. Możesz także zadać duże obrażenia, wskakując w ten sposób na wrogów. Bo wrogowie. Przyjeżdżają tłumnie. Jesteś na arenie i otwierają się różne bramy, które się pojawiają. Istnieje wiele rodzajów różnych robotów i musisz je zniszczyć, zanim zabiją ciebie. Pomiędzy różnymi walkami możesz następnie ćwiczyć swojego robota, kupować i ulepszać oraz zatrudniać typy, które upewniają się, że twoi wrogowie zaczynają z mniejszą ilością życia. Jest też mała historia, która jest odtworzona w stylu komiksu.

Możesz naprawiać i kupować nowe ulepszenia dla swojego robota między każdym uruchomieniem.
Właściwie dobrze się bawiłem przez pierwszą godzinę i kilka pierwszych rund. Jasne, mój robot się zepsuł i musiałem zrestartować i zmienić taktykę oraz nauczyć się lepiej huśtać i robić uniki. Ale dzięki świetnemu śledzeniu i temu, że ruchy były wtedy tak dobrze przenoszone, byłem całkiem szczęśliwy w moim dużym robocie. Czasami robi się bardzo gorączkowo, zmieniłem jedną rękę na brzeszczot i jak to często bywało w przeszłości z rogue-like, zaczynasz myśleć o tym, jakie ulepszenia i nagrody działają najlepiej na dłuższą metę. Możesz wyposażyć swojego robota we wszystko, od rzeczy, które zadają więcej czystych obrażeń fizycznych i sprawiają, że klatka otaczająca kierowcę jest mocniejsza. Bo jeśli cię złamie i odsłoni, nie jesteś daleko od pewnej śmierci.
Kiedy zadawałem ciosy, które wybijały roboty z życia, zacząłem fantazjować o meczu bokserskim, w którym zwinność i ciosy byłyby tak dobre. Potem, kiedy zrobiłem kilka rund, zdałem sobie sprawę, że zaczynam się naprawdę nudzić. Oczywiście uważam, że deweloper powinien stworzyć grę, jaką chce, ale kiedy usiadłem za sterami mojego gigantycznego robota, tak naprawdę miałem nadzieję na coś innego niż tylko walkę na tej arenie. Jasne, starasz się go urozmaicić różnymi przeciwnikami i historią do śledzenia - ale na dłuższą metę staje się to niesamowicie monotonne. Szybko zmęczyło mnie skakanie i tkanie, po prostu. Fakt, że gra jest roguelike, stwarza pewne wyzwanie, ponieważ każda walka naprawdę coś znaczy. Oznacza to również, że przerabianie staje się bardzo męczące, zwłaszcza pierwsze walki, kiedy umierasz, a potem zaczynasz od nowa. Zazwyczaj czuję, że tego rodzaju rzeczy tworzą pragnienie odniesienia sukcesu i wiarę, że możesz zrobić to lepiej. Tutaj niestety nie przyczynia się to do tego, ponieważ w większości przypadków po prostu denerwuje się ponowna walka z tą samą falą robotów. Wolałbym, aby porzucono element roguelike na rzecz bardziej liniowych tras i zaoszczędzono postępy.

Zadawanie ciosów jest niesamowicie responsywne, ale niestety odbywa się to na nudnych arenach przeciwko wrogom.
Wizualnie Underdogs używa stylu kreskówkowego, który działa całkiem dobrze. Wszystko ma swoją własną tożsamość, od projektów postaci po wrogów. Arena nie jest jednak najbardziej ekscytującym wizualnie miejscem na świecie. Znajduje się tu kilka pułapek i gruzu, ale wydaje się to raczej rzadkie i klaustrofobiczne. Chociaż wrogowie są dobrze animowani, jest też wiele ich powtórzeń. Mamy do dyspozycji kilka różnych rodzajów wrogów, ale są one również często powtarzalne lub są różnymi wariantami o nieco różnych rozmiarach. Dźwięk składa się z próby fajnych one-linerów i ogólnie "twardego" nastawienia, które z pewnością pasuje do tematu gry, ale wydaje się też dość absurdalne. To oczywiście kwestia gustu, czy jesteś w stanie znieść ten mały motyw "YEAH", ale dla mnie była to po prostu kolejna monotonna rzecz. Wolałbym zobaczyć naprawdę epicką muzykę towarzyszącą walkom, aby była trochę bardziej wciągająca.
Jeśli chcesz zobaczyć większy plus, to z pewnością może to zadziałać dla tych, którzy szukają gier VR, które oferują trochę treningu. Jeśli biegasz dłuższy trening, zauważasz, jak bardzo się pocisz, a twoje ramiona naprawdę muszą pracować, gdy są stale kręcone. Zarówno do walki, jak i do ruchu.
Niestety, Underdogs nie zrobił na mnie wrażenia poza początkową radością ze ścisłej kontroli. Siedzenie w robocie jest fajne, ale to, co pojawia się przed tobą, musi być bardziej wciągające niż to, co ci oferuje. To ciekawa koncepcja, która staje się po prostu powtarzalna pod względem rozrywki. Bo choć fajnie jest siedzieć w gigantycznym robocie i zadawać pierwsze dobrze wymierzone ciosy, po kilku godzinach gry nie było niczego, co sprawiłoby mi szczególną frajdę.
Gamereactor Polska