The Odyssey
Christopher Nolan zabiera widzów w intensywną i ekscytującą podróż przez Morze Śródziemne w tym olbrzymie eposu homeryckiego.
Jest kilku wciąż aktywnych dyrektorów, których samo nazwisko wystarcza, by wzbudzić zainteresowanie i oczekiwania. James Cameron, Steven Spielberg, Martin Scorsese, Quentin Tarantino, Ridley Scott – lista jest długa. To filmowcy, którzy stworzyli niezliczone ikoniczne i zdumiewające dzieła kina, do tego stopnia, że za każdym razem, gdy ich nazwisko pojawia się na plakacie filmowym, jest powód do pewnego podekscytowania. Christopher Nolan jest być może najnowszym dodatkiem do tej znakomitej kolekcji, choć jego filmografia bywa nieco nierówna, mimo różowych okularów, przez które wielu patrzy na brytyjskiego reżysera.
Nie da się zaprzeczyć, że Nolan przeszedł okres, w którym był niemal jedynym w reżyserii filmów. Era The Prestige, The Dark Knight, Incepcja, The Dark Knight Rises i Interstellar to być może najlepszy pięciofilmowy cykl, jaki kiedykolwiek zaoferował jakikolwiek reżyser. Ale od tamtego czasu kontynuował Dunkierkę, Tenet i Oppenheimera – trzy znakomite filmy pod wieloma względami, ale nie do końca dorównujące poprzednim poziomom. Więc wielkie pytanie brzmi: gdzie The Odyssey pasuje do tego równania?
Bez wątpienia The Odyssey to najlepszy film Nolana w ostatnich latach. To wciągający, dalekosiężny, olbrzym film, który zabiera widza w ich niemal trzygodzinną odyseję, śledząc odyseusza Matta Damona powracającego do domu na Itakę po wojnie trojańskiej. To rozległa podróż, podczas której Nolan wykazuje ogromną odwagę i umiejętności narracyjne, potrafiąc skondensować homerycką epopeję do przygody trwającej poniżej 180 minut, która faktycznie wyróżnia się jako lepiej wyważona i bardziej wciągająca do śledzenia niż wiele jego ostatnich dzieł, a Oppenheimer jest najlepszym i najbliższym punktem porównania.
W przeciwieństwie do Oppenheimera, który osiąga swoje crescendo pod koniec drugiego aktu, a potem następuje kolejną godziną intensywnego i często męczącego dramatu, The Odyssey to długa, wykładnicza podróż do ekscytującego i wybuchowego finału. Jak typowo dla Nolana, ostatnia godzina filmu sprawi, że będziesz trzymać się w fotelu, podczas gdy reżyser stopniowo podkręca napięcie, drażniąc i dociekając coraz bardziej niepokojącą ścieżką dźwiękową i zwrotami fabularnymi, przez które nie będziesz chciał odwrócić wzroku. Efektem jest satysfakcjonujące i zapierające dech w piersiach zakończenie, w którym zostaniesz oczarowany chaosem i dramatem, obserwując, jak postacie, które pokochałeś i nienawidzisz, dochodzą do końca swoich opowieści.
Nie jest jednak pozbawiony wad, bo filmy Nolana często wpadają w pułapkę, w której niemal próbują udowodnić, że są od ciebie mądrzejsi, serwując narrację w sposób zagmatwany z założenia, by pozostawić widza nieco zdezorientowanego i niekomfortowego. The Odyssey odzwierciedla tę cechę, opowiadając historię w sposób zawiły i bardzo nieliniowy, co często pozostawia cię z pytaniem, jak linia czasu łączy różne elementy. W tym sensie jest bardzo podobny do Tenet czy Interstellar, ale na szczęście bardziej w tym drugim dzięki świetnemu i przyjemnemu zakończeniu.

Nolan jest także reżyserem, który z dumą tworzy filmy tak autentyczne, jak tylko to możliwe, i widzimy to z wielkim sukcesem w The Odyssey, gdzie efekty fizyczne i rekwizyty się wyróżniają. Poleganie na elementach fizycznych i mniejszej liczbie efektów cyfrowych sprawia, że każda scena wydaje się bardziej autentyczna i mocna, co obsada odzwierciedla w równym stopniu z mocnymi i zapadającymi w pamięć kreacjami na wszystkich frontach, nawet jeśli zdarzają się najważniejsze i słabsze momenty. Bez wątpienia Damon świetnie się sprawdza jako główna postać, ale Anne Hathaway daje oszałamiającą kreację jako Penelope, a Robert Pattinson wyróżnia się również jako nikczemny Antinous. Tom Holland często zostaje przyćmiony przez gwiazdy grające, Jon Bernthal prezentuje wersję Menelaosa przypominającą Jona Bernthala, a niektórzy inni członkowie obsady trochę się gubią w sosie, jeśli można tak powiedzieć, w tym Elliot Page, Benny Safdie, Zendaya, a nawet Charlize Theron. Oczywiście, jest to naturalne, gdy łączy się tylu znanych nazwisk i oferuje wiele z nich tylko drugoplanowe role oraz ograniczony czas ekranowy.
Poza tym kostiumy są znakomite, a choć przed premierą wiele mówiono o tym filmie pod kątem jego "woke" charakteru, to wszystko to kompletna bzdura, ponieważ to, co Nolan zaprezentował, to fantastyczna adaptacja jednego z najbardziej ikonicznych dzieł literackich wszech czasów.


Mimo to, czy The Odyssey może jest trochę za długi? Są momenty, w których zgodziłbym się, że film pozwala sobie na zbyt wiele swobod i niemal zwleka, ale są też momenty, gdy czas trwania i zdolność do stopniowego generowania fali napięcia działają z niesamowitym efektem. Niezależnie od tego, czy chodzi o rzeź na Lamosie czy manipulacje Kirke, pojawiają się świetne, napięte momenty, zwłaszcza fantastyczne zakończenie i sposób, w jaki ostatni akt łączy się w spójne i niezwykłe zakończenie, które pozostawia trwałe wrażenie.
Ale najważniejsze jest to, że The Odyssey to film, w którym Nolan nadal udowadnia swoją niezwykłą genialność w tworzeniu filmów. Nie wspomniałem nawet o pracy kamery i o tym, jak sama kinematografia zachwyca widza niekończącymi się uderzającymi i przyciągającymi wzrok scenami. Ale pozwólcie, że szybko zaznaczę, że Nolan jest znany z tego, że robi to już w poprzednich filmach i na pewno nie zawodzi w tym filmie.
Czy The Odyssey to mój ulubiony film Nolana, a może nawet w pierwszej trójce według moich książek? Trudno to powiedzieć i może wcisnąć się na najniższy stopień podium, ale warto zauważyć, że choć ten film nie jest najlepszym dziełem Nolana, to wciąż mówimy o doskonale skonstruowanej całości, w której poczujesz, że każda złotówka wydana na bilet do kina była tego warta. Nolan potrafi tworzyć rozległe i niezwykłe epickie, a to kolejny doskonały przykład tego talentu. W 2026 roku mieliśmy już okazję zobaczyć kilka wspaniałych filmów, a jednak, gdyby nie Project Hail Mary, mógłbym nawet powiedzieć, że The Odyssey jest jak dotąd najlepszym ze wszystkich. Serio, nie przegap okazji, by obejrzeć ten film w kinach, bo będziesz tego żałować.
Gamereactor Polska