Gamereactor

Gamereactor
Filmy
The Invite

The Invite

Seth Rogen, Penelope Cruz i Edward Norton występują u boku Olivii Wilde w jej najnowszym reżyserskim przedsięwzięciu.

Choć wielu dobrze zna Olivię Wilde i to, co wnosi jako aktorka, można też śmiało powiedzieć, że jej czas na stanowisku reżysera był nieco nierówny. Przed dzisiejszym filmem Wilde wyreżyserował dobrze przyjęty Booksmart, a potem wypuścił bardziej podzielony film Don't Worry Darling. Chodzi o to, że Wilde nie zdołała jeszcze do końca ugruntować swoją pozycję jako reżyserka, na którą warto uważać, ale może to się teraz zmieniło.

Na scenę wchodzi The Invite. To, co tu mamy, to bez wątpienia najlepszy reżyserski projekt Wilde'a. To dramat romantyczny skupiony wyłącznie na dwóch parach i na tym, jak przełomowy wieczór łączy je i rozdziela. Z jednej strony mamy Angelę graną przez Wilde'a, która jest żoną Joe granego przez Setha Rogena, a ci dwaj to "solidna" para, która jest razem od 12 lat i stała się szczerze mówiąc zbyt swobodna i zadowolona ze swojego codziennego życia. Biorą się nawzajem za pewnik, krzyczą i wrzeszczą, gdy się nie zgadzają, a w innych przypadkach mikrozarządzają sobą do niezdrowego poziomu. Trzeba zadać sobie pytanie: "czy ci dwaj w ogóle są szczęśliwi?" Naprzeciwko mamy Penelope Cruz jako Pinę i Edwarda Nortona jako Hawka, znacznie bardziej namiętną i ekscentryczną parę, która jest partnerką od około roku i wydaje się być znacznie bardziej swobodna i szczęśliwa w swoim towarzystwie, co tworzy wyraźnie polaryzujący układ dzielący czterech głównych bohaterów.

Od tego momentu cała fabuła kręci się wokół nieudanej kolacji i tego, jak Angela stresuje się o każdą rzecz, podczas gdy Joe chce skonfrontować się z sąsiadami w sprawie ich głośnej, nocnej intymności. Choć jest wystarczająco dużo niezręcznej i biernej agresji, by cały film trzymać się właśnie z takim celem, akcja przechodzi w naprawdę zabawne wody, gdy okazuje się, że Pina i Hawk uprawiają seks grupowy i chcą wciągnąć Joe i Angelę do zespołu.

Pewnie możesz sobie wyobrazić, dokąd zmierzają sprawy, gdy widzisz bardziej chłodną i zdystansowaną parę wrzuconą w chaotyczne spotkanie z otwartą i namiętną parą. To emocjonalny odpowiednik uderzenia torpedą w łódź – natychmiastowe uderzenie jest wybuchowe i ekscytujące, zanim realizm uderzy w panikę i chaos, a wszystko zaczyna płonąć i rozpadać się. To niemal dokładnie to, czym jest The Invite – bycie obecnym i obserwowaniem, jak statek powoli tonie lub samochód rozbijający się w zwolnionym tempie. Jest niezwykle skuteczny jako wprowadzenie zarówno dlatego, że dramat jest satysfakcjonujący do śledzenia, jak i dlatego, że film jest mistrzowsko napisany, z doskonałymi dialogami i czterema misternie zaprojektowanymi archetypami postaci, które świetnie się ze sobą odbijają. Nie ma miejsca na zbędne treści, nie potrzeba nadmiernej ekspozycji, nawet jednej dodatkowej postaci drugoplanowej, która mogłaby odciągnąć uwagę od tej jednej kolacji, jednego mieszkania i tych czterech zagadkowych postaci.

Wszystko to sprawia, że film jest niezwykle skupiony i bezpośredni, pozwalając gwiazdom zabłysnąć w sposób, na jaki inaczej mogliby nie być dostępni. Wilde jest wspaniały jako nerwowa Angela, Rogen świetnie się sprawdza jako przyziemny i komiczny element Joe, Norton daje niezwykle emocjonalną kreację jako postać, którą na początku nie polubisz, a potem ją docenisz, a potem jest Cruz, który mimo wszystkich pochwał kradnie światło reflektorów. Gdy pojawia się w scenie, od razu czujesz, że przyciąga cię Pina, zarówno ze względu na to, jak Cruz dominuje każdą sceną, jak i przez jej ekstrawagancję i sposób, w jaki afiszuje się jak paw, który chce i potrzebuje, by wszystkie oczy były na niej skupione.

The Invite to film, który odbiera wszystkie chaotyczne cechy, na które filmy często się potknęły, i zamiast tego oddaje władzę w ręce aktorów. To odważny wybór, który mógł być katastrofalny, ale wybory obsady i umiejętności różnych gwiazd nie tylko ratują ten film, ale wynoszą go na wyjątkowy poziom, ostatecznie serwując jedną z najlepszych komedii romantycznych ostatnich lat oraz równie skuteczny dramat emocjonalny, który zabiera cię na rollercoaster wzlotów i upadków, gdy postacie rozwijają się jako jednostki i pary.

Serio, patrz The Invite. Jest to jednocześnie zabawne i naprawdę wciągające, i nie będziesz zawiedziony.

09 Gamereactor Polska
9 / 10