Gamereactor

Gamereactor
Filmy
The Devil's Mouth

The Devil's Mouth

Pięcioro przyjaciół postanawia udać się do miejsca zwanego The Devil's Mouth, mając nadzieję na przygodę. Jakoś nie spodziewali się, że w pobliskich wodach czai się śmiertelny rekin.

Diabelskie Usta to czwarty film o rekinach, który recenzowałem w bardzo krótkim czasie. Lubię filmy o rekinach, jak pewnie zauważyłeś. A może z perspektywy czasu powinienem być szczery: bardziej podoba mi się idea filmów o rekinach niż same filmy, bo prawda jest taka, że rzadko – a właściwie prawie nigdy – nie potrafią być bardziej niż umiarkowanie rozrywkowe. W tym roku podgatunek ten również został dotknięty napływem nowych wydawnictw. Nie wiem, ile filmów o rekinach zostało wydanych, ale przegapiłem przynajmniej kilka, których myślę, że mogę się bez nich obejść. Mimo to pomyślałem, że założenie Devil's Mouth brzmi na tyle głupio, by wzbudzić moje zainteresowanie, bez naiwności, by budować jakiekolwiek oczekiwania.

Fabuła:
Pięciu przyjaciół wyrusza do systemu jaskiń Devil's Mouth w Tajlandii na ostatnią przygodę, zanim zacznie się prawdziwe życie. Wkrótce jednak zdają sobie sprawę, że coś ściga ich pod powierzchnią wody – szybko, cicho i śmiertelnie. W duszącej ciemności ich zaufanie zostaje wystawione na próbę, panika przejmuje kontrolę, a każdy błąd staje się walką o przetrwanie.

Kiedy przeczytałem, że reżyserem jest Jeff Wadlow, początkowo byłem bardzo zadowolony, bo to nazwisko mi dobrze zna. Ale potem zrozumiałem, że to niekoniecznie oznacza coś pozytywnego. W końcu to Renny Harlin wyreżyserował przeciętny film Deep Water, który jest jak dotąd drugim najlepszym filmem o rekinach roku – choć to niewiele znaczy. Potem zorientowałem się, że Wadlow wyreżyserował Kick-Ass 2, który był daleki od dobrego. A faktem jest, że nie ma w CV niczego, o czym warto by pisać.

Obsada jest stosunkowo nieznana. Kathryn Newton, która gra główną rolę, ma całkiem solidne CV, w tym Ant-Man and the Wasp, Ready or Not 2, Three Billboards i Big Little Lies. Jeśli chodzi o resztę, widziałem je tu i ówdzie w jakiejś produkcji. Robią, co mogą, z scenariuszem, który ledwo zapada w pamięć, a większość czasu spędzają na przerażonych i krzyczących w jaskiniach.

Wybór struktury fabuły jest dość interesujący. Jesteśmy przyzwyczajeni do filmów o rekinach – albo horroru w ogóle – zaczynających od jakiegoś ataku, ale tutaj już nie. Poznajemy grupę przyjaciół z Tajlandii, gdzie mają imprezować i pływać na jachtach w turkusowych wodach. Właściwie mija 31 minut (tak, sprawdziłem), zanim zobaczymy antagonistę filmu na ekranie. Później zdałem sobie sprawę, że to samo można powiedzieć o Deep Water, która również powoli narasta poprzez wprowadzenie głównych bohaterów i ich osobistych historii, zanim naprawdę nabiera tempa, gdy zaczyna się feralny lot. Różnica polega na tym, że w tym filmie, mimo że postacie nie były ani głębokie, ani szczególnie sympatyczne, udało nam się nawiązać z nimi jakąś więź.

Tutaj bardziej wydaje się, że scenarzyści chcą, byśmy trzymali się tych zupełnie nieciekawych i dość irytujących nastolatków na tyle długo, że naprawdę tęsknimy za tym, jak im się służyło. I z pewnością im się to udaje, nawet jeśli nie jest to szczególnie przyjemne. Nie ma tu żadnej dynamiki ani chemii. Najlepsi przyjaciele Sara i Max powinni byli zakończyć swój związek dawno temu, a ogólnie więzi przyjaźni wydają się bardzo kruche.

Dwie trzecie filmu rozgrywa się w systemie jaskiń i na pierwszy rzut oka może to być zarówno stresujące, jak i klaustrofobiczne, ale problem polega na tym, że film skutecznie unikał zarówno napięcia, jak i niepokoju. To częściowo wiąże się z tym, co wspomniałem w poprzednim akapicie. Nie obchodzi cię postacie, więc nie obchodzi cię, że się boją. A groźba ze strony tego głodnego drania, który początkowo pozostaje pod powierzchnią, jest daleka od skuteczności. Gdyby odważyli się trochę przesadzić z brutalnością zamiast narzucić filmowi ocenę PG-13, może byłby przynajmniej trochę ciekawszy, ale jest po prostu zbyt przyjazny dzieciom.

Wizualnie trudno powiedzieć. Sceny rozgrywające się poza jaskiniami są z pewnością atrakcyjne, ale trudno nakręcić brzydki film w tak pięknym otoczeniu. W jaskiniach natomiast jest oczywiście ciemno i cholernie okropnie. I to chyba dobrze, bo łatwiej jest sobie pozwolić na przeciętne CGI. Pod tym względem Devil's Mouth nie jest ani złe, ani dobrze zrobione. Kończy się to trochę 'meh'. Potem rekin zaczyna wyskakiwać z wody, żeby łapać świetliki czy coś, i to... niespodziewane. I naprawdę lubi taranować formacje jaskiń, jakby miał taran w pancerzu. Gdy utknie mu głowa w dziusie, jedna z postaci krzyczy, że "rekiny nie potrafią pływać do tyłu", i przez chwilę myślę, że zrobią Deep Blue Sea i udowodnią, że biedak się myli. Ale tego unikają. Pół plusa czy coś.

Miałem nadzieję, że Devil's Mouth przynajmniej dostarczy rozrywki wartej oglądania na autopilocie, ale ledwo to robi. Z biegiem lat staję się coraz bardziej niecierpliwy, a teraz tracę koncentrację i zaczynam zerknąć na zegarek, zastanawiając się, kiedy to wszystko się skończy. Więc jeśli łatwo się zabawiasz, jesteś cierpliwy i masz ochotę dołączyć do grupy irytujących nastolatków i zrzędliwego rekina na wycieczce, to może Devil's Mouth będzie idealnie dla Ciebie. W przeciwnym razie najlepiej będzie trzymać się bezpiecznej odległości. A tak przy okazji: najlepszym filmem o rekinach roku jest jak dotąd Thrash. Nie było to genialne, ale też nie do bani. To wszystko ode mnie.

02 Gamereactor Polska
2 / 10