Strayed Lights
Weszliśmy w mroczny świat Embers.
Często mówi się, że "ofensywa jest najlepszą obroną" - a z Strayed Lights jest zupełnie odwrotnie. Strayed Lights to przygodowa gra akcji, w której akcja rozgrywa się bez słów i gdzie gracz musi zinterpretować to, co dzieje się na twoich oczach.
Zaczynasz jako świecąca postać dziecka, a po kilku dziwnych ceremoniach nagle stajesz się dorosłym, choć wciąż świecącym, a teraz musisz wyruszyć na przygodę w różnych tajemniczych światach, aby oczyścić je z opętanych i mrocznych stworzeń. Jak być może zauważyliście, mój opis historii jest nieco powierzchowny, a to po prostu dlatego, że może być trochę trudno dowiedzieć się, co naprawdę się dzieje. Niestety, przyczynia się to również do tego, że może być trudno naprawdę zaangażować się w akcję gry, która jest również nieco zawiła.


Rozgrywka jest nieco bardziej przejrzysta i wszystko opiera się na ekscytującym systemie walki i działa lepiej niż się wydaje. Całość opiera się na tym, że pokonujesz ataki wroga za pomocą dobrze zaplanowanego bloku i w ten sposób stajesz się silniejszy, dzięki czemu możesz ostatecznie rozpocząć jeden śmiertelny atak. Za każdym razem, gdy blokujesz, niewielka ilość energii jest wlewana do wskaźnika, a gdy jest pełny, możesz rozpocząć śmiertelny atak. To proste i działa dobrze - ale potrzeba trochę czasu, aby twój mózg zdał sobie sprawę, że nie powinieneś atakować bezpośrednio.
Ponadto każdy wróg może zmieniać między trzema kolorami; pomarańczowy, niebieski i fioletowy - a twoja własna postać może zmieniać się między dwoma z tych kolorów, a mianowicie pomarańczowym i niebieskim. Oznacza to, że jeśli wróg zaatakuje jako pomarańczowy, musisz zablokować atak jako pomarańczowy. To samo dotyczy koloru niebieskiego. Fioletowego ataku nie można zablokować, więc musisz go uniknąć. Wrogowie cały czas zmieniają kolor i musisz to zrobić sam, a to nadaje rytm bitwom, jeśli twoje bloki są skuteczne. Nieco się to jednak komplikuje, gdy walczysz z kilkoma wrogami naraz, którzy stale zmieniają kolor, a czasem atakują jednocześnie.
Może to brzmieć jak ekscytująca koncepcja - i tak jest, ale niestety wszystko szybko staje się nieco monotonne. Gdy już złamiesz kod zmieniających się kolorów w odpowiednim momencie i nauczysz się blokować, wyzwanie faktycznie znika, ponieważ gra prawie w ogóle nie wprowadza żadnych nowych elementów do koncepcji. Walki z bossami są nieco ciekawsze, ale są mniej więcej zbudowane na tych samych zasadach.
Podczas gdy rozgrywka może być nieco pozbawiona różnorodności i rozwoju, magiczny świat, w którym rozgrywa się Strayed Lights, nadal jest ekscytujący i interesujący. Ścieżki mogą być nieco liniowe, ale ich projekt nadal robi wrażenie i przechodzisz przez światy, które emanują tajemnicą i magią. Tajemnicę wspiera świetna ścieżka dźwiękowa autorstwa Austina Wintory'ego, który był odpowiedzialny za ścieżki dźwiękowe między innymi Journey, Abzü i Flow.


Strayed Lights to lekkie rozczarowanie. Może nie miałem wobec niego wielkich oczekiwań, ale wygląda na to, że gdzieś w tym tkwi jakiś niewykorzystany potencjał. Stara się być Journey z tajemniczą narracją bez słów, próbuje trochę wstrząsnąć ekscytującym systemem walki, ale nie wydaje się wystarczająco rozwinięty i wszystko staje się nieco monotonne, w czym nie pomaga fakt, że grę można ukończyć w 6-7 godzin.
Właściwie chciałbym móc polecić Strayed Lights, ale jest to trochę trudne, chyba że naprawdę lubisz gry, które są trochę jak Journey. A szkoda, bo jest tu kilka naprawdę dobrych pomysłów, które przy odrobinie więcej czasu spędzonego w piekarniku mogłyby pomóc stworzyć naprawdę ekscytującą i inną przygodę.
Gamereactor Polska