Star Fox
"Zrobiłeś swojemu ojcu dumę, Fox!" Nintendo znajduje drogę Capcomu w Velan Studios i wydaje swój najlepszy jak dotąd remake.
Najpierw wyjaśnijmy to: jestem wielkim fanem Star Fox 64/Lylat Wars. To była jedna z moich ulubionych gier na Nintendo 64, wśród tych, w które poświęciłem więcej godzin (zarówno SP, jak i MP), a potem 15 lat temu podwójnie sięgnąłem po remaster na 3DS. Więc weź to jako zastrzeżenie: to właśnie przez te stronnicze obiektywy będę mówił, gdzie nostalgia jest równie ważna, jak wymagania.
No cóż to za dziwna gra, prawda? Mainstreamowe, przystępne, tak, ale jednocześnie dziwne połączenie wymagających japońskich arcade shoot 'em upów i bardziej lekkiego hołdu dla Star Wars w futrzanym stylu Nintendo. Klasyczne sztuczki z kosmicznym strzelectwem, ale z dodatkową głębią, gdy latasz w 3D. Pozornie prosta, powtarzalna propozycja, potem ukryta złożoność i trudne opanowanie. Innymi słowy, prawdopodobnie go kochasz lub nienawidzisz, bo opiera się na własnej, unikalnej formule, a celem tego remake'u nie jest przekonanie cię do czegoś innego.
Więc jeśli już ją kochałeś lub choć trochę się nią interesowałeś przez ostatnie trzy dekady, czy warto ją kupić, nawet jeśli masz oryginał dostępny w katalogu NSO? No cóż, mówię, że tak. Zasadniczo dlatego, że to prawdopodobnie najlepszy remake Nintendo w historii.

Recenzujemy remake Star Fox Switch 2 na Gamereactor.
Widzieliśmy wiele remake'ów i remasterów od firmy, zwłaszcza w ostatniej dekadzie, gdy nowszy sprzęt pozwolił deweloperom zrobić bardziej znaczącą różnicę. Ale jeśli odłożymy na bok remastery, uważam, że nowa Star Fox wygodnie zasiada na tym samym stole VIP co The Legend of Zelda: Link's Awakening, Metroid: Zero Mission, Fire Emblem Echoes: Shadows of Valentia oraz Pokémon Heart Gold/Soul Silver.
W porównaniu z nimi, jednak praca Velan Studios bardziej przypominała niektóre z uznanych remake'ów Resident Evil od Capcomu. Przede wszystkim dostaję więcej tego, co lubiłem z oryginalnej formuły, ale przy obecnej jakości wizualnej i standardach rozgrywki, znacznie rozszerzonej narracji oraz w tym przypadku absurdalnej liczbie odblokowywanych elementów jako (wymagającej) wisieni na torcie dla fanów.
Musisz jednak wiedzieć, że nowy Star Fox na Switchu 2 czuje się podobnie. Przynajmniej tak ją pamiętasz, bo lepsza zwrotność dzięki dopracowanym sterowaniu oraz płynniejsza liczba klatek na sekundę często zwiększa poczucie prędkości. Ale twoja pamięć mięśniowa będzie ci służyła, bo wszystko jest tam, gdzie powinno być, dokładnie wtedy, gdy się tego spodziewasz, co było obowiązkiem dla zagorzałych fanów oryginału. Mimo to, na 3DS radziłem sobie nieco lepiej, walcząc o medale i wysokie wyniki (mimo to nie udało mi się pobić mojego rekordu 212 uderzeń w Cornerii na Switchu 2). Czy to przez moje bardziej zardzewiałe refleksy? Dodatkowe graficzne efekty zmniejszające widoczność i klarowność? Nie potrafię dokładnie określić dlaczego, ale mimo to cieszę się z rzucania rękawic.

Sektory X i Z, tak jak pewnie sobie wyobrażaliście.
I to właśnie tutaj muszę pochwalić nowo dodany tryb wyzwań jako najlepszy powód, by zagrać w nową grę, nawet przed bardziej efektowną grafiką, bardziej szczegółową fabułą czy nowym trybem wieloosobowym. Bo, jak kiedyś, możesz próbować zdobyć medal na każdej planecie, zadając określoną liczbę trafień i utrzymując przy życiu skrzydłowych, a potem masz Tryb Eksperta, który już wywoływał koszmary na N64 i 3DS. Ale tryb Wyzwania to dokładnie to, o co błagała gra oparta na powtarzalności, jak automat arcade.
To typ pętli rozgrywki, jakiej potrzebowali weterani – do sześciu celów na planetę, a niektóre z nich wymagają wielu, wielu prób. Poza tym te osiągnięcia są świeże i interesujące, bo rozbudzają ciekawość i zmuszają do lepszej i bardziej uważnej gry. W końcu dużą częścią uroku Star Fox zawsze było nie tylko odnajdywanie dróg przez różne trasy, ale także wielu drobnych ukrytych sekretów, które sprawiają, że pojawiają się kolejni przeciwnicy, dają ci więcej przedmiotów lub wywołują nowy komentarz od kolegów.
I nie martw się, bo jedno z moich obaw w zapowiedzi zostało rozwiane: wyzwania kooperacyjne mają osobną przestrzeń (żeby uniknąć niesprawiedliwych różnic między lataniem a strzelaniem), a nowe sterowanie w trybie myszy jest tak wymagające, że nie spodziewam się, by od tego zależały najwyższe wyniki.

Misje Landmastera wciąż są wielkim przełamaniem. A czy potrafisz latać przez kosmiczne rozdarcia?
Wracając do kwestii wypowiedzianych przez obsadę, i nawet jeśli wiem, że niektórzy fani chcieli, by pozostały dosłownie takie same, bo od dekad są znakiem rozpoznawczym memów, to też popieram przepisanie całej gry. Aktorzy spisali się świetnie, ale jeszcze bardziej doceniam, jak nowe scenariusze płynnie dają więcej kontekstu. Dzieje się to nie tylko podczas rozmów między załogą a generałem Pepperem, ale także z okazjonalnymi komentarzami i żartami przed, w trakcie i po misjach, nie wspominając o encyklopedycznym holoviewerze. W ten sposób odświeża historię, która zawsze była prostą, jednolinijową i wypełniaczą, nie tylko po to, by miała więcej sensu (na przykład podając rozbudowane powody do rozgałęzienia ścieżek), ale by podarować fanom kilka szczegółów, których nie zdradzę, ale przede wszystkim dla starych i nowych widzów.
Nawet jeśli niektóre środowiska, takie jak Fichina czy wersja wieloosobowa Corneria, wyglądają nieco brzydsze (zwłaszcza po awarii), to też jest piękne, zwłaszcza dla użytkowników Nintendo. Moim zdaniem równowaga między kreskówką a realizmem jest dobrze zachowana, nawet jeśli film śmie skłaniać się ku temu drugiemu, ale kolory, oświetlenie i projekty stawiają fantastyczne świat ponad wszystko. Futrzaste postacie też działają i zaskakująco dobrze sprawdzają się w domofonie lub jeśli używasz ich jako własnego awatara na GameShare. Technicznie rzecz biorąc, choć na początku miałem pewne wątpliwości, to niesamowicie solidny projekt Velan Studios na ich własnym silniku Viper, a coś mi mówi, że Nintendo będzie ich blisko siebie w kolejnych grach, mam nadzieję, że pojawi się nowa Star Fox. Lepiej wykorzystuje HDR i dźwięk przestrzenny niż większość gier pierwszorzędnych, a także tworzy jedne z najlepszych przerywników filmowych w silniku, jakie widzieliśmy na konsoli Nintendo, z lepszą kinematografią i niesamowitymi ujęciami.
To również sprawia, że już legendarne momenty są bardziej zapadające w pamięć, co jest kolejną prośbą o remake'i. Pierwszy raz na nowej Zoness lub Titanii, pierwszy raz, gdy ponownie przeżyłem tę sekwencję ruchu, albo pierwszy raz, gdy przekopałem tunel czasoprzestrzenny, dostałem gęsiej skórki, a jestem starym zającem jak Peppy. W pracy Koji Kondo na Star Fox jest magia Johna Williamsa i Gwiezdnych Wojen, równie piękna i jeszcze bardziej epicka niż jego utwory dla Mario i Zeldy w tamtym czasie. A czerpanie z nich pełnej, sensownie zaaranżowanej efektów tylko podnosiło całe doświadczenie.

Zoness (po prawej) to jedna z naszych ulubionych planet w remake'ach.
Na koniec tryb wieloosobowy. Przede wszystkim nie, nie ma możliwości podzielonego ekranu dla 4 graczy. I byłem też zły, "bo tak graliśmy" w latach 90. Ale dziś kompromis wymagany przez nowoczesną grę sprawia, że te są zarezerwowane tylko dla Mario Kart i kilku innych, a remaster na 3DS już wprowadził formułę, która działa tu jeszcze lepiej: jedna kopia gry, cztery konsole mogą grać. W tym przypadku nawet trzy stare konsole Nintendo Switch (1) mogą dołączyć do gry przez GameShare, i to lokalnie lub online. Dla mnie to świetne rozwiązanie, by odtworzyć to, co robiliśmy wtedy.
Jeśli chodzi o sam tryb walki wieloosobowej, to też jest zupełnie nowy, bo oryginał był, trzeba przyznać, bardzo ubogi. Spędziłem kilka godzin przeciwko botom CPU i innym europejskim dziennikarzom, i ponieważ podoba mi się ten koncept, mam nadzieję, że w końcu nabierze tempa i zostanie rozbudzony o więcej treści. To tylko trzy mapy/planety/tryby, ale systemy są na miejscu (w tym wyróżnienia, rankingi i inne), a walki powietrzne były zabawne i intensywne, a trzy propozycje wydają się strategicznie różne, nawet jeśli nie można się spodziewać pełnoprawnej strzelanki online. Przygotuj się na powalenie i częste odradzanie się, chyba że komunikujesz się ze skrzydłowymi, a to bardzo ciekawe podejście, jeśli ten tryb w przyszłości się rozwinie: by zobaczyć, czy dobrze zorganizowane eskadry podbiją galaktykę online.
Na Switchu 2 Star Fox daje mi dokładnie to, czego oczekuję od nowoczesnego remake'u, i dzięki temu pokazuje Nintendo, czego będzie wymagać od The Legend Zelda: Ocarina of Time za kilka miesięcy. Nowoczesna, spektakularna grafika, tak, ale też starannie poprawione oryginalne rozgrywki, ciekawe rozszerzenie narracji, szanujące ukochane postacie, które wzmacniają, a nie niszczą ich osobowość, oraz hojna ilość grywalnych dodatków. Sprawiłeś, że twój ojciec jest dumny, Velan Studios.

Przerywniki filmowe (po lewej) dodają więcej fabuły i rozmowy.
Gamereactor Polska