Shadow Labyrinth
Bandai Namco świętuje 45-lecie Pac-Mana w nieoczekiwany sposób i oferuje znacznie mroczniejszą przygodę niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni...
Pac-Man to dość wyjątkowa gra, ponieważ oryginał z 1980 roku jest nadal zabawny. Ale od czasu premiery Namco (obecnie Bandai Namco) próbowało unowocześnić koncepcję, aby zachować aktualność Pac-Mana i rzadko się to udawało. Nigdy nie jest źle, ale też nic zapadającego w pamięć.

To nie jest gra Pac-Man, a raczej gra z Pac-Manem.
Właściwie dopiero Pac-Man vs z 2004 roku i Pac-Man Championship Edition z 2007 roku naprawdę dobrze się bawiłem z Pac-Manem, a potem znowu było cicho. Aż do teraz. Shadow Labyrinth to gra Pac-Man w przebraniu, w której żółta pigułka odgrywa dużą rolę jako pomocnik, gdzie przygoda jest w rzeczywistości metroidvanią z wyraźnymi powiązaniami Hollow Knight.
Jest to gra daleka od ideału, ale jest tu miłość, którą trudno po prostu odrzucić, a w okresie recenzowania często trudno było mi odłożyć kontroler po znalezieniu kolejnego sekretu, do którego nie mogłem się dostać. Ponadto twórcy sprytnie przemycili Pac-Mana do rozgrywki, w której jedną z cech mojej postaci jest możliwość przekształcenia się w Pac-Mana, który może przemieszczać się po ścianach i obiektach, o ile istnieją powierzchnie kontaktowe, które to umożliwiają. Fakt, że po drodze jest też waluta (na ulepszenia), sprawia, że mój mały Pac-Man z radością pochłania je na tej samej zasadzie, na której jadł pigułki w 1980 roku. Jest to fenomenalnie zabawne i sprawia wrażenie sprytnie zaimplementowanej, a jeśli już, to wolałbym tego więcej.

Krok po kroku będziesz mógł awansować swoją postać.
Shadow Labyrinth wrzuca mnie prosto w gotycki i niespodziewanie mroczny świat bez żadnego wprowadzenia. Zostałem powołany do życia jako Szermierz nr 8 przez gadającego Pac-Mana o imieniu Puck, który wydaje się potrzebować mojej pomocy. Nie jestem jednak pierwszą osobą, którą o to poprosił i wygląda na to, że moja misja została zawiodła przez wielu przede mną - co uzmysławia mi, że nie jestem do końca niezastąpiony. Wręcz przeciwnie.
Puck ma bardzo jasny cel, ale niechętnie dzieli się szczegółami na temat tego, czego tak naprawdę oczekuje się ode mnie, gdy uczę się początkowo prostych podstaw. Są możliwości chodzenia, biegania, schylania się, skakania i uderzania pięściami - i, jak powiedziałem, zamienienia się w Pac-Mana. Stopniowo kolejne aspekty historii są wrzucane do miksu w co prawda zaciemniony, ale intrygujący sposób, który sprawia, że przez większość czasu jestem ciekawy, co się stało, gdzie jestem i co Puck chce osiągnąć... czy ten charakter jest w ogóle dobry, czy też pomagam złu?

Muzyka? Atmosferyczny. Pejzaż dźwiękowy tworzy upiorną atmosferę, w której szepty na korytarzach i odległe dzwony budują nieprzyjemne, gęste uczucie.
Shadow Labyrinth jest dość tradycyjny w designie, zawiera punkty zapisu, pokoje, między którymi mogę się teleportować, oraz możliwość ulepszania takich rzeczy, jak siła ataku i ilość życia może mieć szermierz nr 8, a także nowe umiejętności. Łatwo byłoby narzekać, że jest to takie proste, ale szczerze mówiąc, posiadanie gry wolnej od sztuczek innych niż bardzo sprytna implementacja rozgrywki Pac-Mana w metroidvanii jest w większości wyzwalające. Pac-Man daje o sobie znać również podczas walk z bossami, które kończą się ogromnym czarno-bordowym Pack-Manem ze złą aurą pochłaniającym właśnie pokonanego przeze mnie wroga i zyskującego nową umiejętność.
Jeśli chodzi o rozgrywkę, to przyjemność grać Shadow Labyrinth zwinną i dość szybką postacią, która nigdy nie utknie w rzeczach i wznosi się na półki w górze, gdy skaczę w ich kierunku. Daje poczucie zwinności, nie odbierając przy tym poczucia pełnej kontroli, a walka jest wzorowo przejrzysta. Nigdy nie ma pytania, co zrobić, gdy zobaczysz wzorce poruszania się wrogów (chociaż mogło być kilku różnych wrogów). Ponadto nieco później w przygodzie masz okazję przekształcić się w mecha o nazwie Gaia, który jest punktem kulminacyjnym przygody właśnie dlatego, że jest tak niesamowicie potężny.

Mechan Gaian jest najjaśniejszym elementem, ale wariant wroga powinien być lepszy.
Ostatecznie ocena pozostaje na solidnej siódemce, ponieważ Shadow Labyrinth jest nieco mniejszy niż powinien być i wydaje się nieco budżetowy, jeśli chodzi o grafikę. I chociaż doceniam jego podstawową i pozbawioną sztuczek rozgrywkę, wydaje się ona trochę zbyt rzadka. Przydałoby się trochę więcej głębi w grze. Ale jeśli chcesz przytulnej metroidvanii, która sprytnie łączy się z historią gier dzięki Pac-Manowi i nie jest dłuższa, niż możesz sobie poradzić na wakacjach, zdecydowanie warto ją sprawdzić, zwłaszcza jeśli planujesz spędzić wakacje w hamaku z Switchem 2 w rękach.
Gamereactor Polska