Severance: Sezon 2
Okej, nie widzieliśmy finału sezonu, ale oto nasz werdykt na temat sześciu z siedmiu odcinków.
Być może od razu trzeba tu powiedzieć, że kocham Severance. Nie dla wszystkich tak jest. Podczas gdy niektórzy mogą mieć wrażenie, że serial zbytnio powstrzymuje się od kluczowych rewelacji na temat najważniejszych elementów fabuły lub zniechęca ich trzymająca w napięciu mieszanka czarnego jak smoła humoru i momentami niemal lynchowskiej atmosfery, cały pakiet, cały pierwszy sezon, jest dla mnie osobiście jednym z najmocniejszych seriali telewizyjnych ostatnich lat.
Drugi sezon to obecnie kilka odcinków, ale skończyłem sezon wczoraj wieczorem z moją dziewczyną, która jest tak samo wielką fanką jak ja, a gdy pojawiły się napisy końcowe ostatniego odcinka, po raz kolejny stało się jasne, że dystopijny, dziwaczny, przerażający i zabawny pseudo-Hitchcockowski wszechświat Bena Stillera jest nadal jednym z najbardziej fascynujących, do jakich można się zbliżyć.

Nie zdradzając zbyt wiele, drugi sezon Severance rozpoczyna się tuż po mrożącym krew w żyłach finale pierwszego sezonu. Markowi i spółce w końcu udało się na krótko przełamać barierę między ich osobowościami "innie" i "outie" i spędzili te kilka minut na ostrzeganiu wszystkich, których mogli, o tym, jakie naprawdę są warunki pracy w zamkniętej sekcji Lumon Severance, gdzie winda w dół bezpośrednio oddziela pracowników między osobowością prywatną a zawodową - dwiema różnymi wersjami tej samej osoby. oddzielone małym urządzeniem w mózgu.
Oznacza to, że tak, pierwsza połowa drugiego sezonu jest prawie całkowicie poświęcona na obsługę, przetwarzanie i iterowanie finału sezonu, co zazwyczaj może załamać nawet najbardziej dopracowane tempo narracji. Tu też się trochę zdarza, a w kilku odcinkach chciałoby się, żeby Stiller i spółka poruszali się w nieco szybszym tempie. Na szczęście tak nie zostanie, a w miarę jak sezon zbliża się do punktu kulminacyjnego (obejrzałem tylko sześć z siedmiu odcinków) ponownie zbliżamy się do przepaści, nagradzając widza nieco bardziej jeżącym włosy na głowie tempem.
Ale przede wszystkim Severance "wygrywa", dając nam pobyt w dziwnym, pilnym i całkowicie fascynującym świecie, który czerpie swój główny napęd z tajemnic, które pozostają nierozwiązane i poza zasięgiem. Oczywiście tak dalej być nie może, a gdy sezon zbliża się ku końcowi, wciąż pojawiają się kluczowe pytania o to, co tak naprawdę się dzieje. Nie wydaje się to podobne do sytuacji podobnej do Lost, w której struktura narracyjna drażni iluzją odpowiedzi, tylko po to, by ciągnąć się trochę za długo. Wręcz przeciwnie. Severance jest o wiele bardziej elegancki ze swoimi narracyjnymi okruchami chleba, a ta elegancja płynnie wplata się w każdą wymianę dialogów, a także w każdy odcinek nowego sezonu.

To jest w ogóle największa zaleta serialu - elegancja. Każda rozmowa kipi napięciem, każda scena ocieka tożsamością i napięciem. Dokąd zmierzamy, po prostu nie mam pojęcia, i o to właśnie chodzi. Nie da się powiedzieć, czy Stillerowi i spółce uda się uchwycić "błyskawicę w butelce" trzy razy z rzędu, ale z pewnością zrobili to ponownie, a Severance pozostaje najmocniejszą kartą Apple TV+.
Gamereactor Polska