Red One
Niezwykle drogi, bardzo przereklamowany film bożonarodzeniowy The Rock o ratowaniu Świętego Mikołaja przed złą czarownicą - jest najgorszym filmem bożonarodzeniowym, jaki kiedykolwiek wydano...
Czego nie można zrobić dla pieniędzy, musiał powiedzieć reżyser Jake Kasdan ("Jumanji: Witamy w dżungli"), przyjmując dość ogromny czek od Warnera na stworzenie najgorszego filmu bożonarodzeniowego, jaki kiedykolwiek musiałem znieść. Kosztowało to 250 milionów dolarów, co jest dość dziwne. Jasne, The Rock prawdopodobnie zgarnął połowę tej kwoty za swoje niesamowite wysiłki, ale poza absurdalnymi żądaniami płacowymi, nie ma ani jednej rzeczy w tej kompletnie gównianej kanapce śmieciowego filmu, która wygląda, jakby kosztowała więcej niż sześć dolców. Tak obrzydliwie zgniłe to jest, po prostu.

Red One to Święty Mikołaj. Jego kryptonim. W tym najbardziej obrzydliwym szaleństwie Mikołaj nie jest korpulentny, przytulny i uprzejmie skromny w dużym (przytulnym) czerwonym flanelowym płaszczu i skórzanych butach do kolan ze złotymi sprzączkami. Nie, tutaj fabuła jest dokładnie tą samą postacią, co ten psychotyczny nauczyciel muzyki w Whiplash, który krzyczy i rzuca talerzami w czaszki ludzi. Dzieje się tak dlatego, że scenariusz Red One jest konsekwentnie okropny i ponieważ zauważalnie smutny i znudzony J.K. Simmons nigdy nie zadaje sobie trudu, aby zrobić cokolwiek innego niż rola, którą już wykonał, 100 razy. Mikołaj jest zestresowany, zdeterminowany, arogancki i odrobinę zadowolony ze swojej dominującej osobowości. Codziennie ćwiczy, nosi swetry bez rękawów i bardzo szybko mówi. U jego boku jest jego ochroniarz, Callum Drift (The Rock), który utrzymuje jednonutowego Świętego Mikołaja przy życiu, odpierając złośliwych wielbicieli i wściekłe elfy, które życzą mu krzywdy.
Piekło rozpętuje się, gdy 300-letnia czarownica Gryla porywa Red One i zabiera go do swojej podziemnej kryjówki, aby zbudować broń, która zabije połowę dzieci na świecie za pomocą wydobytej magii Świętego Mikołaja. Jedyną osobą, która może uratować biednego, uwięzionego Świętego Mikołaja, jest Callum Drift i jego zdecydowanie za krótka, ciemnoczerwona skórzana kurtka... No i oczywiście postać grana przez Chrisa Evansa, która jest hakerem. 46-letni haker, który nosi okulary przeciwsłoneczne w pomieszczeniach i jest jedyną osobą, która potrafi rozpoznać starą super-czarownicę porywającą Świętego Mikołaja. Stoicko poprawny, obsesyjnie szanowany i sztywny Callum musi teraz spróbować współpracować z zadowolonym z siebie, nieodpowiedzialnie dziecinnym hakerem Jackiem O'Malleyem, aby uratować Świętego Mikołaja w filmie, który najlepiej można opisać jako drugi najgorszy film roku.

Wszyscy widzieliśmy filmy świąteczne, które ani nie aspirują do żadnych błyszczących złotych statuetek, ani o których pamiętamy miesiąc po ich obejrzeniu. Większość dedykowanych filmów bożonarodzeniowych ma na celu szerzenie odrobiny przytulnej radości w okresie poprzedzającym drugi dzień świąt Bożego Narodzenia i niewiele więcej. Ale oczywiście nie oznacza to tworzenia historii o wartości 250 milionów dolarów, które sprawiają wrażenie odcinka programu dla dzieci na zielonym ekranie. Bo właśnie tak to się czuje. Wszystko jest nagrywane przed dużym zielonym ekranem, a następnie wypełniane generowanymi komputerowo śmieciami z prawdziwym poczuciem sztucznej inteligencji. Efekty w Red One wyglądają jak żart, otoczenie wygląda jak śmieci, a samo założenie jest tak zmęczone i głupie, że nawet moje dzieci nie chciały go dokończyć.

Zauważalne jest również, że The Rock całkowicie przestał się tym przejmować. Mógł tu z łatwością tchnąć trochę życia w swoją postać, Calluma Drifta. Trochę niuansów, odrobina osobowości. Nie ma nic w scenariuszu, co nie mówiłoby ci, że mógł schować trochę dziwactwa, trochę zadziorności i doprawić zbyt sztywną, jednonutową postać, aby zbudować jakąś dynamikę z dokuczliwością Chrisa Evansa. The Rock jednak nic z tego nie robi. Przewija się przez każdą scenę z kwestiami, które powtarzał już 2000 razy, i robi to z taką charyzmą, która kiedyś uczyniła go największą gwiazdą filmową na świecie. Tragiczne, jest tym, czym jest. To, że wytwórnie filmowe płacą taką kwotę za takie śmieci, jest tragiczne. Nic.
Gamereactor Polska