Gamereactor

Gamereactor
Recenzje
Mullet Madjack

Mullet Mad Jack

Fryzura hokejowa, gigantyczny neonowy żółty puch laserowy, skórzana kamizelka i 600 000 morderczych robotów śmierci stojących na twojej drodze.

Zły robot-miliarder porwał dziewczynę Jacka, zamknął ją na najwyższym piętrze zaawansowanego technologicznie wieżowca Nakamura Plaza, a teraz nasz superbohater w hokejowej fryzurze musi przebić się przez dziesięć poziomów ryczących robotów śmierci, aby ją uwolnić. Mullet Mad Jack został opracowany przez czteroosobowe studio Hammer 95 i tutaj mieszają świeżo z wszelkiego rodzaju składników, aby ostatecznie zaoferować świetną zupę dla napędzanej adrenaliną kawalkady akcji. Dwa decylitry Dooma 2, łyżka Hadesa, kufel dowolnego anime retro i 300 gramów Hotline Miami. Do piekarnika na dwa lata i voila! Rodzi się neonowo-różowa barwena.

Mullet Mad Jack to retro FPS o cechach roguelike, co oznacza, że umrzesz i to często, dużo. Kiedy zginiesz, spadniesz z powrotem na początek piętra, na którym się znajdujesz, a wszystkie zgromadzone ulepszenia i broń znikną. Mad Jack ma tylko dziesięć sekund produkcji dopaminy, co oznacza, że jako gracz nigdy nie masz czasu na zatrzymanie się, nigdy nie masz czasu na myślenie, ale musisz stale polegać na błyskawicznym refleksie i dobrym celowaniu. Aby przedłużyć lub odnowić dziesięć sekund dopaminy, wszystkie roboty przed tobą muszą być martwe i dopiero wtedy rozpocznie się kolejna pętla rozgrywki. Jeśli przyjmiesz zbyt dużo ciosów od wrogów, zostaniesz wyrzucony z powrotem na początek. Jeśli zabraknie Ci czasu? To samo. Podobnie jak inne gry z tego coraz popularniejszego podgatunku, ta polega na roztrząsaniu. Metoda prób i błędów, jako pomysł na grę. Coś, za czym zwykle nie przepadam.

Nie lubię wracać do początku, kiedy umrę. Hades był świetny i na początku miałem całkiem niezłą frajdę z Deathloop, ale jednocześnie robienie tego samego, raz za razem, zamiast iść dalej, zobaczyć coś nowego, staje się dla mnie dość męczące. Myślę, że wiele z mojego nieco lekceważącego podejścia do roguelike'ów ma związek z faktem, że jako dziewięciolatek zmęczyłem się tą konfiguracją. W grach takich jak Black Belt (Master System), Battletoads (NES), Turtles (NES), Mega Man 2 (NES) i Trojan (NES) robiłem dokładnie to przez kilka lat i myślę, że niestety straciłem część mojej cierpliwości do gier, tam i wtedy. Umarłem, umarłem, umarłem, umarłem, umarłem i jeszcze raz umarłem - tysiące razy we wszystkich tych grach, przez kilka lat. Dzisiaj wolałbym robić coś innego, kiedy gram, mimo że absolutnie doceniam wysoki poziom trudności.

Mullet Mad Jack udaje się zrównoważyć zasadę karania gracza szybkim restartem z systemem nagród, który jest tak błyskawiczny i zabawny, że czasami nie można powstrzymać się od śmiechu. Pociski, lasery, eksplozje, granaty - otoczenie jest często przesiąknięte neonowymi kolorami, a animacje są tak zachwycająco, celowo, złe. Pod względem wzornictwa jest to w równym stopniu list miłosny do Wolfensteina, Duke Nukem 3D i Dooma, jak i pocałunek do najbardziej absurdalnych japońskich kreskówek lat 80. i naprawdę podoba mi się sposób, w jaki to wygląda. Muzyka idealnie pasuje do projektu, a ton, humor, tempo i mechanika gry działają w niemal idealnej równowadze, co oznacza, że rzadko wydaje się zbyt nużące, aby zaczynać od zera.

Robi się to dość monotonne po około 90 minutach, przyznam szczerze. Przejście Mullet Mad Jack zajęło mi około czterech godzin i po około połowie czasu gry czułem się dość monotonnego otoczenia i korytarzy, w których wszystko się rozgrywa. Trzeba jednak powiedzieć, że warto to kupić szczególnie dla wszystkich nas starych lisów, którzy dorastali z Duke Nukem, Akirą i wszystkim pomiędzy.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Histeryczne tempo, przezabawny design, mięsista mechanika gry, świetna muzyka z lat 80.
-
Niechlujna organizacja, monotonne środowisko, krótki