Metal Gear Solid Δ: Snake Eater
Pomimo rozczarowującej grafiki, Konami zapewnia wierne odrestaurowanie jednej z najlepszych gier, jakie kiedykolwiek powstały.
Niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe, jest znalezienie kompleksowego spojrzenia na zupełnie nowy remake czegoś, co teraz musi być klasyfikowane jako antyk, ponieważ zależy to całkowicie od kluczowego kontekstu otaczającego każdego indywidualnego konsumenta oraz jego specyficzną postawę i sytuację zakupową. Czego oczekujemy od "remake'u"? Czy są to tylko odtworzone zasoby graficzne, które mają na celu opowiedzenie dokładnie tej samej historii ponownie? A może istnieje w nim zapotrzebowanie na rodzaj remiksu, reinterpretacji?
Sam jestem rozdarty, bo sposób, w jaki Final Fantasy VII: Remake rozpoczyna dialog ze sobą i o sobie, pozostaje jednym z najbardziej ekscytujących meta twistów, jakich doświadczyłem, ale jednocześnie sympatyzuję z argumentem, że remake'i powinny w pewnym sensie traktować materiał źródłowy z szacunkiem i troską.
Bez względu na to, kim jesteś, prace restauracyjne za Metal Gear Solid Δ: Snake Eater zostały wykonane do perfekcji, choć z kilkoma kwestiami wartymi podkreślenia, które dotykają każdego niezależnie od wspomnianego wcześniej nastawienia i perspektywy, ale poza tym gra, a przynajmniej sama główna gra, pozostaje wierna... Cóż, sam w sobie, więc trudno określić, czego właściwie potrzeba, abym go polecił.

Przede wszystkim należy podkreślić, że poza kilkoma pomniejszymi elementami poprawiającymi jakość życia tu i ówdzie oraz dwoma drugorzędnymi, oddzielnymi trybami o nazwach "Snake Vs." i "Fox Hunt", jest to wierna kopia oryginalnego Metal Gear Solid 3: Snake Eater z 2004 roku pod względem zawartości. W tym samym roku, gdy miałem 12 lat, dostałem grę w prezencie urodzinowym od członka rodziny, który interesował się grami i spędziłem około 12 miesięcy na jej ukończeniu z moim młodszym bratem. To było nasze wprowadzenie do zaawansowanego, idiosynkratycznego i całkowicie unikalnego uniwersum, którego w żaden sposób nie byliśmy przygotowani do przyswojenia i odniesienia się do niego w tak młodym wieku, ale nadal jest to jedno z najmilszych wspomnień związanych z grami w całym moim 34-letnim życiu.
Metal Gear Solid Δ: Snake Eater jest zatem mile widzianym spotkaniem, a odtwarzając dokładnie to samo doświadczenie w Unreal Engine 5, jasne jest, że tylko z tego powodu jest warte ceny zakupu dla tych z nas, którzy przegapili Metal Gear w najczystszej postaci i którzy odczuwają pulsującą nostalgię na samą myśl o przeżyciu przygody Naked Snake w całości, bez konieczności martwienia się o jakiekolwiek zmiany, z którymi możemy mieć do czynienia.
Technologia, która za nim stoi, jest szeroko akceptowana. Nie, nie jest to kandydat na najpiękniejszą grę na najnowszych platformach konsolowych, ale nie jest też wręcz rozczarowujący. Jest na tyle szczegółowa, na tyle płynna i na tyle wierna duchowi oryginalnej gry, że stanowi adekwatne odtworzenie identyfikacji wizualnej Snake Eater, wpasowując ją w nowoczesne ramy. Mówię "odpowiednie", ponieważ ogólne szczegóły graficzne gry są schludne, ale nie są krzykliwe. Modele postaci nie zbliżają się do wyrazistości Naughty Dog, a liczba klatek na sekundę w grze nie jest tak jedwabiście płynna jak Doom: The Dark Ages. Na PS5 Pro, na którym opiera się większość tej recenzji, gra wygląda świetnie, ale nie chodzi o to, że w miarę postępów w grze będziesz gorączkowo podnosić szczękę z podłogi. Na Xbox Series i zwykłym PS5 dostępne są dwa ustawienia grafiki, Quality w 4K/30 klatkach na sekundę i Performance w 4K/60 klatkach na sekundę, gdzie nie masz wyboru w Pro, ale biorąc pod uwagę wydajność Doom: The Dark Ages, Konami powinien być w stanie zapewnić nam oba, zwłaszcza gdy Performance skaluje się do 4K z czegoś tak skromnego jak 1080p.

Ponadto muzyka brzmi wspaniale, aktorstwo głosowe utrzymuje ten sam ton, który nadał grze tak wyraźną i legendarną tożsamość, a w połączeniu z nieco swobodniejszą kamerą w zaktualizowanych sterowaniach (możesz również wybrać klasyczną konfigurację, jeśli chcesz), Metal Gear Solid Δ: Snake Eater wydaje się nowoczesny i zoptymalizowany, choć z kilkoma wyjątkami.
Rodzi to interesującą debatę na temat tego, czy te remake'i klasycznych, starszych gier powinny bardziej drastycznie zaktualizować omawiane gry. Na przykład, czy Konami powinien zaimplementować więcej elementów z Metal Gear Solid V: The Phantom Pain ? A może za wszelką cenę należy zachować każdą przestarzałą manierę, bo to właśnie one nadają grze uroku? Sam nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że po nieco niezręcznym spotkaniu w ciągu pierwszej godziny, szybko odkryłem na nowo moją ogromną miłość do tego epickiego dramatu z czasów zimnej wojny, mimo że znacznie lepiej jest kontrolować Snake we współczesnych Metal Gear grach. Dla mnie osobiście było to warte całego spotkania na poziomie narracyjnym, mechanicznym i strukturalnym.
Mówiąc o rozszerzaniu danej gry poprzez remake'i/remastery, istnieje zupełnie nowy tryb o nazwie Fox Hunt, ale nie będzie on dostępny aż do jesieni tego roku. To nieco ciekawa decyzja, a kilka sekwencji, które widzieliśmy, sugeruje dość zabawny tryb dla wielu graczy. Jest też Snake vs. Monkey, która jest dość zabawną odmianą, w której, przynajmniej na PlayStation, polujesz na małpy z Ape Escape. Dostępnych jest osiem odrębnych misji z własnym, dość zabawnym i meta-podobnym do mety wprowadzeniem, w których musisz zneutralizować wspomniane małpy w określonym czasie. Nie jest szczególnie głęboka, to po prostu klasyczna czasówka, ale w odniesieniu do całej idiosynkratycznej strony filozofii projektowania Kojimy pasuje całkiem nieźle.

To powiedziawszy, dość łatwo jest argumentować, że nawet najmniejsze zmiany, takie jak znacznie zmieniony wygląd Eva ze względu na odtworzenie zasobów graficznych gry w Unreal Engine 5, pozbawiły grę części jej awangardowego uroku, ale Konami również pozostały niezwykle wierne grze tak wiele, Łącznie ze mną, tak bardzo się kocham. Trudniej jest wybaczyć drobne problemy z wydajnością tu i ówdzie oraz dwie nieco przeciętne ustawienia graficzne na konsolach, ale jednocześnie jest to nadal doskonały sposób na wprowadzenie nowicjuszy do serii i uderzający hołd dla koneserów. Brawo.
Gamereactor Polska