Gamereactor

Gamereactor
Recenzje
Gothic Remake

Gothic Remake

Wymaga cierpliwości, ale może warto się starać.

Wiele lat temu szukałem gry fabularnej w stylu The Elder Scrolls IV: Oblivion, ale naturalnie nie było wtedy aż tylu dużych otwartych RPG-ów do wyboru, co dziś. Przez różne magazyny i wtedy nieco prymitywny internet natknąłem się na Gothic 3, które zamówiłem pocztą. Wtedy nie można było po prostu wpaść do sklepu i odebrać gry w kwadrans, więc musiałem czekać kilka dni na jej przyjazd, a gdy paczka w końcu wylądowała, byłem oczywiście podekscytowany perspektywą doświadczenia tej tajemniczej serii, o której nigdy wcześniej nie słyszałem.

Włożyłem Gothic 3 do mojego napędu CD-ROM i zostałem wprowadzony do świata pełnego ludzi, orków i sporej ilości euro-janku. System walki był toporny, animacje sztywne, a całość sprawiała wrażenie gry pełnej dobrych pomysłów, które nie zawsze były wykonane z grą. Tak, jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś, to jest zaczepka, i to nie subtelna.

Kiedy potem otrzymałem Gothic Remake do recenzji, pomyślałem, że dam serii jeszcze jedną szansę. Może nowoczesna grafika, bardziej przystępne sterowanie i około 25 lat dodatkowego rozwoju technologicznego to właśnie to, czego potrzebowałem, zanim w końcu mogłem naprawdę wejść w ten wszechświat?

Gra zaczyna się od tego, że główny bohater, znany po prostu jako "bezimienny bohater", zostaje skazany i wrzucony do kolonii górniczej pod ogromną magiczną barierą, która odcina wszystkich wewnątrz od reszty świata. Otrzymał zadanie dostarczenia listu komuś w kolonii, ale po dość długim locie przez barierę zostaje niemal natychmiast zaatakowany i pozbawiony wszystkich swoich rzeczy. To bardzo skuteczny sposób, by pokazać graczowi, na jakim miejscu stoi w hierarchii. Nie jesteś niczym, nie jesteś właścicielem i prawie nic nie możesz zrobić.

Na szczęście Diego przychodzi z pomocą i szybko wyjaśnia, jak wygląda życie w kolonii. Są trzy różne obozy: stary, nowy i nieco bardziej religijna społeczność na bagnach, a jeśli chcesz przetrwać, warto ustalić, z kim chcesz pracować. Diego jasno podkreśla też, że powinieneś trzymać się ścieżek i nie wytykać się zbyt daleko w żadną stronę, bo praktycznie wszystko poza obozami może cię zabić. To nie jest tylko dramatyczne ostrzeżenie, które gry często wysyłają, zanim po pięciu minutach pokonujesz trzydzieści wrogów. Diego mówi na myśli każde słowo.

Rzadko miałem okazję doświadczyć gry, w której tak uważnie słuchasz osoby, którą spotykasz na początku. Wilki, olbrzymie szczury i dziwne jaszczurki mogą rozszarpać cię na kawałki kilkoma atakami, a niektórzy przeciwnicy ledwo muszą rzucić ci zirytowane spojrzenie, zanim leżysz martwy na ziemi. Nie masz odpowiedniej broni, zbroi, a nawet mapy kolonii. Gdy dotarłem do starego obozu, odkryłem, że mapa kosztuje rudy nuggets, czyli walutę w grze, ale wtedy nie stać mnie nawet na coś przypominającego złożony pergamin. W przeciwieństwie do większości nowoczesnych gier fabularnych, nie masz ani darmowej mapy, magicznego kompasu, ani małej strzałki GPS, która prowadziłaby cię za rękę. Gothic Remake oczekuje, że odnajdziesz drogę dzięki drogom, budynkom i krajobrazowi albo zapłacisz za rozwiązanie problemu, gdy zdobędziesz potrzebne perełki.

Może to brzmieć jak narzekanie, i na początku tak to odczuwałem, ale to też bardzo centralna część filozofii Gothic Remake. Zaczynasz od samego dołu i musisz wspinać się po hierarchii. Jeśli chcesz wejść do zamku w centrum starego obozu i dostarczyć list magom ognia, nie możesz po prostu podejść do strażnika i wyjaśnić, że jesteś protagonistą. Najpierw musisz udowodnić swoją wartość, pomagając ludziom w obozie, nawiązując kontakty i szukając odpowiednich osób, które wpowiedzą o tobie dobre słowo.

Brzmi dobrze i tak jest – czasami. Ale przez pierwsze kilka godzin czułem, że brakuje mi trochę sprawczości, czyli większej motywacji do podejmowania się tych wszystkich drobnych zadań. Doskonale wiedziałem, że muszę dostarczyć list i, idealnie, znaleźć sposób, by wydostać się z kolonii, ale zajęło mi dużo czasu, zanim poczułem, że gra dała mi prawdziwą narrację, do której mógłbym się przyczepić. Przydałoby się trochę pikanterii na dość standardowej strukturze misji, by liczne drobne sprawunki wydawały się powiązane z czymś większym. Połączenie głównej fabuły, która pozostaje ukryta, i świata, w którym praktycznie wszystko może cię zabić, sprawiło, że początek wydawał się dość ograniczony, a momentami wręcz frustrujący.

Z drugiej strony, jesteś nagradzany, jeśli masz wystarczająco cierpliwości, by spędzić 10 lub 15 godzin w Gothic 1 Remake. Gdy już masz mapę, lepszy sprzęt i kilka umiejętności, dzięki którym nie padniesz za każdym razem, gdy zwierzę kichnie w twoją stronę, świat powoli się otwiera. Nagle odważasz się oddalić od obozów, eksplorować ścieżki i jaskinie i dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się za barierą. To właśnie tutaj Gothic Remake zaczęło mi pokazywać, dlaczego oryginalna gra osiągnęła taki status, bo świat jest naprawdę ekscytujący do eksploracji, gdy tylko poczujesz, że masz choćby minimalną szansę na przetrwanie.

Postęp to nie tylko zdobywanie poziomów i zdobywanie lepszych statystyk ekwipunku. Musisz szukać konkretnych osób, by nauczyć się umiejętności i poprawić swoje atrybuty, a to kosztuje punkty nauki, a często też rudę samorodków. Jeśli na przykład chcesz zostać myśliwym, musisz znaleźć kogoś, kto nauczy cię skórować zwierzęta i wyciągać zęby lub inne cenne części z zabitych zwierząt. Zdecydowanie polecam inwestować w to już na wczesnym etapie, bo daje to znacznie więcej przedmiotów do sprzedaży, a co za tym idzie – stabilniejszy dochód. Gra próbowała mi to powiedzieć dość wcześnie, ale miałem mocno założone klapki Skyrim i biegałem bezmyślnie, ignorując rady innych. Jeden z pierwszych myśliwych bardzo jasno wyjaśnił, jak ważne jest umiejętność wykorzystania zabitych zwierząt, ale oczywiście myślałem, że wiem lepiej. Nie zrobiłem tego.

Gdy wszystkie te elementy się ułożyły, Gothic 1 Remake rozkwitł niczym kwiat w pełnym rozkwicie. Zacząłem biegać, odkrywać rozległe i niesamowicie piękne tereny, i naprawdę dobrze się przy tym bawiłem. Największym bonusem było to, że główna fabuła zaczęła się rozwijać i w końcu dostałem motywację, której brakowało mi na początku. To było naprawdę fajne doświadczenie, ale mam też pewne obawy wobec nowych graczy, którzy robią dokładnie to samo co ja – po prostu wychodzą w świat, nie zdając sobie sprawy, jak ważne jest słuchanie ludzi, których się spotyka.

To właściwie jeden z najciekawszych aspektów Gothic 1 Remake. Gra ma samouczki, ale są one ukryte w świecie i w rozmowach z postaciami. Nie pojawia się po prostu duże okienko na ekranie, które mówi ci, żebyś poszedł i poszedł po myśliwego i nauczył się skórować wilka. Zamiast tego spotykasz osobę, która opowiada o swoich doświadczeniach i wyjaśnia, że jesteś nowy, słaby i powinieneś nauczyć się wykorzystywać zwierzęta, które zabijasz. To wydaje się bardziej naturalne i świetnie pasuje do uniwersum, ale wymaga też faktycznego słuchania.

To całkiem elegancki element budowania świata, ponieważ świat wydaje się zaludniony, nie czyniąc każdej osoby centralną postacią w twojej historii. Większość to po prostu ludzie, którzy pracują, śpią, jedzą i próbują przetrwać w kolonii. Niekoniecznie stoją bezczynnie, czekając aż protagonista przyjdzie i wręczy mu piętnaście rudy za zerwanie trzech kwiatów. Gothic Remake próbuje stworzyć świat istniejący niezależnie od gracza, a gdy mu się udaje, jest to jeden z najsilniejszych aspektów doświadczenia. Ręcznie wykonany świat oraz wyraźne hierarchie społeczne różnych obozów są również centralnym elementem wiernej modernizacji, którą Alkimia Interactive dąży do stworzenia w Unreal Engine 5.

System walki, system magii i różne elementy przetrwania gry to trochę mieszanka. Walka wręcz na początku nie jest zbyt zaawansowana. Machasz mieczem, uderzasz coś i masz nadzieję, że zginie, co zwykle dzieje się później w grze, gdy masz lepszy ekwipunek i więcej umiejętności. Stopniowo możesz łączyć wiele ataków i uczyć się nowych technik, ale sterowanie wciąż wydaje się trochę luźne, a walka zdecydowanie nie jest głównym powodem, dla którego polecam Gothic Remake. Magia działa w bardzo podobny sposób. Zdobywasz różne czary, rzucasz je na wrogów i obserwujesz manę, aż się skończy.

Jest zaskakująco dobry system gotowania, a później uczysz się alchemii i masz dostęp do mikstur, które oczywiście leczą znacznie skuteczniej, ale to też wymaga zaangażowania i odpowiednich nauczycieli. Bardzo podoba mi się, że jedzenie to nie tylko gadżet, który się bierze i zapomina, ale ważny system, zwłaszcza na brutalnych początkach. Możesz nawet wybrać grę permadeath.

Jak można się domyślić, Gothic Remake to nie jest łatwa droga – niektórzy ją pokochają, a inni jej nienawidzą. Ale wszyscy mogą się zgodzić, że błędy, techniczne potknięcia i elementy, które do siebie nie pasują, rozpraszają. I to prowadzi nas do tzw. "euro jank". Seria Gothic to jedna z gier, które praktycznie ukuły ten termin. Gothic Remake zostało stworzone przez inne studio, ale nadal cierpi na te same niedociągnięte elementy, co może mieć sens, biorąc pod uwagę, że stara się pozostać wierna oryginałowi.

Jeśli wpadniesz do domu i podejdziesz zbyt blisko stołu, protagonista nie zawsze zatrzymuje się przed nim w porządku. Zamiast tego mógłby nagle wbiec na stół, jakby meble były tylko alternatywnymi schodami. Spotkałem też wrogów, których sztuczna inteligencja wyraźnie się zawiesiła, więc po prostu stali i wpatrywali się we mnie bez wyrazu, podczas gdy strzelałem do nich z daleka, i niemal widziałem, jak ślina spływa im po kącikach ust. Innym razem utknąłem w teksturach lub geometrii i musiałem wyciągać protagonistę jak wózek sklepowy z wadliwym kółkiem.

Czy więc poleciłbym wam Gothic Remake, drodzy czytelnicy? Tak, faktycznie bym chciał, ale z jednym bardzo ważnym zastrzeżeniem. Gothic Remake to naprawdę ekscytująca gra fabularna, jeśli uda ci się rozgryźć jej kod, i mam nadzieję, że moja recenzja trochę w tym pomoże. Świat jest piękny, postacie interesujące, a gdy przegrzewasz liczne małe misje i hierarchie społeczne, znajdziesz też naprawdę dobrą główną fabułę, o której celowo nie wspominałem zbyt wiele, bo zasługuje na przeżycie bez spoilerów.

Jeśli masz cierpliwość, by słuchać NPC, stosować się do rad i zaakceptować, że twoja postać zaczyna jako odpowiedź kolonii na mokrą papierową torbę, Gothic 1 Remake powoli się otwiera i oferuje wymagające, a zarazem satysfakcjonujące doświadczenie RPG. Jeśli jesteś bardziej niecierpliwy i chcesz zacząć zabijać od pierwszego poziomu, zostaniesz surowo ukarany, a gra prawdopodobnie będzie sprawiać wrażenie, że aktywnie próbuje cię powstrzymać.

Osobiście jednak poleciłbym Gothic 1 Remake. Jest bardzo wierna oryginałowi, na dobre i na złe, a powierzchnia wciąż jest szorstka, kłująca i pełna euro-janku. Ale jeśli wystarczająco długo się pod nią drapiesz, wyłania się naprawdę piękny klejnot. To na pewno trochę brudny i nierówny klejnot, ale wciąż klejnot.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Tętniący życiem i ekscytujący świat, niezwykle satysfakcjonujący postęp, organiczne budowanie świata oraz piękna i wierna modernizacja.
-
Powolny i brutalny początek; Główna historia zaczyna się powoli; System walki wydaje się nieporęczny; błędy i klasyczne błędy w stylu europejskim