Gamereactor

Gamereactor
Filmy
Fuze

Fuze

Aaron Taylor-Johnson, Sam Worthington i Theo James są głównymi gwiazdami tego przeciętnego kryminalnego dramatu akcji.

Gdy łączysz Aarona Taylor-Johnsona, Sama Worthingtona i Theo Jamesa, od razu jako widz przyciąga cię projekt, ponieważ ci trzej bohaterowie, sami w sobie, często nadają się do rozrywkowych filmów i telewizji, nawet jeśli nie funkcjonują w tak wyrafinowanej atmosferze jak elita aktorów. Chodzi o to, że każdy z tych trzech aktorów stanowi interesującą i angażującą rozrywkę, więc naturalnie, to zrozumienie, w połączeniu z Hell or High Water i Davidem Mackenzie z Relay jako reżyserem, sprawia, że zaczynasz oczekiwać czegoś od tego kryminalnego dramatu akcji Fuze.

I jeśli to coś znaczy, to, co zostało wymyślone w tym filmie, jest ogólnie rzecz biorąc rozrywkowe. Z pewnością nie próbuje być filmem wyjątkowym czy wyjątkowym, ale jest na tyle dobrze skonstruowany, by utrzymać wciąganie przez 90 minut trwania, podczas gdy nigdy nie wymaga od widza wiele, choć może to wcale nie jest takie złe na koniec dnia. To bezpieczny, przystępny film, idealny na wieczory w tygodniu, projekt, który ma nawet pewną aurę filmu klasy B, niemal jakby nie potrafił skutecznie wykorzystać dostępnych zasobów. To, nie wydając się zbyt bezpośrednio, doskonały przykład filmu z trzema gwiazdkami, 6/10, by ocenić wszystkie inne 6/10.

Założenie Fuze jest dość proste. Śledzimy różne frakcje, które wykonują unikalne zadania podczas operacji rozbrajania bomb w centrum Londynu. Taylor-Johnson pojawia się jako major armii wyszkolony jako technik EOD, osoba odpowiedzialna za bezpieczne usunięcie bomby, podczas gdy James i Worthington wcielają się w przestępców wykorzystujących zamieszanie do napadu na bank, a także są aktory drugoplanowe, jak Gugu Mbatha-Raw, który występuje jako komendant policji nadzorujący operację z kontroli. Na pierwszy rzut oka wydaje się to prymitywnym kryminałem, nieco świeżą narracją o napadzie, ale z każdą minutą zaczynasz zauważać, że pod powierzchnią kryje się coś więcej...

Major armii zaczyna podejmować wątpliwe decyzje, jakby celowo opóźniał operację, podczas gdy rabusie wykazują oznaki podziału, gdy jedna osoba zaczyna zachowywać się inaczej niż inni, co prowadzi do nieufności w grupie. A potem zaczyna się psuć, jak to mówią, i wszystkie te luźne powiązania zaczynają splatać się w szerszą tkaninę, bardziej skomplikowany zwrot wydarzeń, który miejscami jest całkiem sprytny. Znów to doskonały przykład historii 6/10, bo czujesz, że coś nadchodzi już z daleka. Obsada jest zbyt oczywista w swoich rolach, dialogi zbyt dosadne, by przekonywać, a jednak sposób, w jaki wszystko jest połączone, jest na tyle skuteczny, że można się bawić tym, co zostało przedstawione.

Jednak nawet jeśli tak jest, talenty głównej obsady nie są w pełni wykorzystane. W rzeczywistości większość postaci w Fuze jest po prostu zapomniana i trochę nijaka, a większość ratuje to Karalis, południowoafrykański przestępca, który jest tak ekscentryczny, jak tylko można być. Czasami wykazuje tyle charyzmy w porównaniu z resztą obsady, że może to wyróżnić się jako karykatura i przesadzone, ale ostatecznie to zasługa braku wysiłku pozostałych gwiazd, które po prostu dają przeciętne kreacje odpowiednie dla szerszej renomy tego filmu.

Tak więc tak, Fuze to całkiem przyjemna rozrywka, ale to też film, który po napisach końcowych natychmiast zaczyna tracić kontrolę. Nigdy nie jest wprost zły, nigdy nie staje się męczący, ale jeśli poświęcisz kilka minut na przeszukiwanie platformy streamingowej, niemal na pewno znajdziesz coś, co zrobi na tobie większe wrażenie niż to, co Fuze potrafi osiągnąć. Jak wspomniałem, to uosobienie oceny 6/10.

06 Gamereactor Polska
6 / 10