Gamereactor

Gamereactor
Filmy
Dream Scenario

Dream Scenario

Nicolas Cage błyszczy jako anonimowy profesor college'u, który nagle pojawia się w snach wszystkich.

Potrzeba wielkich umiejętności reżysera, aby wydobyć z Nicolasa Cage'a to, co najlepsze. Daj ekscentrycznemu aktorowi zbyt dużo miejsca, a często całkowicie zawładnie filmem (z zabawnym, ale nieco mieszanym skutkiem) i zamknij go w scenariuszu, który jest zbyt ciasny, a on uschnie jak majestatyczne zwierzę w niedofinansowanym zoo. Martin Scorsese, Werner Herzog i David Lynch to tylko niektórzy z reżyserów, którym udało się osiągnąć tę trudną równowagę, a teraz do tej listy dołącza Norweg Kristoffer Borgli. Mało tego, w swoim międzynarodowym debiucie, Dream Scenario, reżyserowi udaje się dostarczyć inteligentny film, który ma wiele na głowie.

Ta przezabawna komedia pokazuje jeden z bardziej niedocenianych aspektów Nicolasa Cage'a - jego zdolność do grania całkowicie i całkowicie żałosnego. Jego bohater, Paul Mathews, jest prawie łysym wykładowcą biologii społecznej, a ze swoim sepleniącym głosem, zgarbioną postawą i wysoce wątpliwym wyczuciem ubioru, Cage'owi udaje się niemal uosabiać kryzys wieku średniego. Paul chce napisać książkę, która naprawdę ugruntowze jego pozycję w jego dziedzinie badań, ale nigdy nie usiadł do pisania, a jego charakter - lub jego brak - jest zilustrowany kilka razy na początku filmu, na przykład gdy próbuje wyłudzić (a następnie błagać) uznanie od byłego nauczyciela. Paul jest z pewnością niczym szczególny, może nawet trochę nudny, a kiedy wygłasza wykład o tym, jak zebra ewolucyjnie rozwinęła swoje pręgi, aby ukryć się wśród innych zwierząt w stadzie, punkt widzenia jest niewątpliwy.

Jednak wszystko to nagle się zmienia, ponieważ coraz więcej osób zaczyna marzyć o Pawle. Niezależnie od rodzaju snu, Paweł pojawia się w tle jako bierny obserwator. Chociaż denerwuje go brak heroicznych czynów w sferze snów, Paul szybko wykorzystuje swoje 15 minut sławy, w wyniku czego epidemia snów rozprzestrzenia się i wkrótce wszyscy mówią - i śnią - o anonimowym profesorze. Rodzina Paula usilnie stara się utrzymać jego wybujałe ego w ryzach, a towarzyszący temu dramat rodzinny tworzy kilka mocnych scen, ponieważ chemia między Paulem a jego żoną Janet (Julianne Nicholson) jest szczególnie wiarygodna.

Relacja z żoną, która powoli zaczyna się rozpadać, jest zarówno emocjonalną kotwicą filmu, jak i drogowskazem fabuły, ku któremu zmierza akcja. Działa to dobrze, ale nie idealnie, ponieważ szybko można odnieść wrażenie, że Borgli i inni producenci z A24 mieli pomysł, a następnie po prostu doprowadzili go tak daleko, jak tylko mogli - niekoniecznie mając na myśli zakończenie lub punkt. Po początkowym dramacie rodzinnym film skupia się na sławie w dobie masowej histerii i mediów społecznościowych, gdy agencja reklamowa próbuje wykorzystać wartość marki Paula. Po tym zbiorowych snach anonimowego profesora stają się mroczne i niepokojące. Paul jest znienawidzony, a teraz film nagle staje się bardziej o kulturze unieważniania, gdy nieszczęsny profesor walczy nie tylko o swoją pracę i reputację, ale także o swoje (nagle wyłaniające się) zasady. Dorzućmy do tego sekwencje snów, humor, akcję, a nawet elementy sci-fi, a otrzymamy film, który z pewnością nie zmarnuje ani jednej ze swoich 100 minut.

Liczne zmiany tonu, akcji i miejsca mogą wydawać się gwałtowne, ale w pewnym sensie odzwierciedlają naturę snów, w których skojarzenia sieją spustoszenie w smutnej przyczynowości rzeczywistości. Nigdy do końca nie wiemy, dokąd zmierza film, ale wszystko trzyma się kupy. Techniczna kompozycja filmu również zapożycza kilka sztuczek ze scenariusza snu. Na przykład jest mnóstwo scen z lustrami i dziwnymi kątami kamery, a zarówno interpretatorom snów, jak i analitykom filmowym serwuje się ogromny bufet selfie. Niestety, rzeczywiste sekwencje snów, których film zawiera wiele, są nieco nijakie i, moim zdaniem, nie robią wystarczająco dużo, aby odróżnić się od bardziej "prawdziwych" scen.

Wszystko to może brzmieć nieco surowo w pisaniu, więc pozwólcie, że zakończę podkreślając, że Dream Scenario zdecydowanie nie jest filmem Davida Lyncha. Pomimo kilku chwiejnych satyr i luźnych wątków fabularnych, główny dramat jest mocny, a film jest bardzo dobrze zagrany, z mocnymi występami takich jak Tim Meadows jako sympatyczny szef działu Paula i Dylan Gelula jako młody asystent marketingu z silnym (i nieco niepokojącym) pociągiem do nieatrakcyjnego profesora. Dostajemy pełną gamę emocjonalnego śmiechu, przerażenia i łez, i chociaż Dream Scenario raczej nie pozostawi trwałego wrażenia, zdecydowanie jest to doświadczenie kinowe, którego nie można przegapić.

08 Gamereactor Polska
8 / 10