Gamereactor

Gamereactor
Recenzje
Denshattack!

Denshattack!

Styl na dodatek do całej treści.

Jest jedno określenie, na które prawdopodobnie trafiłeś, jeśli spędziłeś wystarczająco dużo czasu w przestrzeniach związanych z grami wideo, które, choć bardzo się staram, a przyznaję, że nie było dużo, nie mogę wyrzucić z głowy: odczucie gry. Cóż, to nie do końca prawda, to nie samo słowo krąży mi po głowie, lecz pytanie: Czym właściwie jest?

Na przestrzeni lat, dzięki samej dyskusji online, podzieliła się na dość pragmatyczne pojęcie, które obejmuje praktycznie każdy aspekt ideacji projektowania gier jako technicznej sprawy... I to znacznie, znacznie bardziej niejasny przymiotnik, którego wielu z nas używa, by wyrazić pewne uczucie, którego precyzyjne słowa po prostu nie potrafią dobrze oddać. Game Feel jak rzeczownik własny jest na swój sposób niezwykle fascynujący — bardzo trafnie nazwana książka Steve'a Swinka ''Game Feel'' jest pod tym względem obowiązkową lekturą — ale to jej drugie abstrakcyjne znaczenie jest dla mnie tak interesujące i w pewien sposób ujmujące.

Wielu nie potrafi naprawdę opisać, czym jest dla nich uczucie gry, a jednocześnie wszyscy je rozumiemy – to wyjątkowa katharsis, która nie jest wrodzona w akt grania, lecz szczególne uczucie, które w danym momencie wydaje się być integralną częścią samego doświadczenia, podczas gdy w rzeczywistości jest bezpośrednim skutkiem serii poruszających decyzji, które aktywują nasze receptory i impulsy w mózgu w sposób wykraczający poza zwykłe dopaminowe przypływy; Gra, która działa dobrze, może być dobra, ale gra, która gra się jak sen, może na bieżąco przeprogramować cały twój mózg, sprawić, że przeżyjesz go przez natychmiastowe działanie i samą reakcję. Oczywiście nie wszystkie gry są w stanie tego osiągnąć.

Nie wszystkie gry potrafią osiągnąć to, co Denshattack!.

Nie owijam w bawełnę, mówiąc, że to, co udało się Undercoders, wykracza poza to, co niezwykłe; zespół, który już kojarzyłem z ciągłym reinventowaniem i eksplorowaniem pomysłów na rozgrywkę do najdalszych możliwości, zawsze musiał wnieść coś ciekawego do stołu – coś tak szalonego i stylowego jak Denshattack!, kulminacja przesadzonej ilości anime'owych motywów i bombastycznego charakteru dzieł shonen wyłącznie dzięki szczerości i talentowi, i tak, to BARDZO tak... Ale też o wiele, wiele więcej.

To gra, która zaczyna na pełnych obrotach i nigdy nie znajduje powodu, by zwolnić, ani nie potrzebuje go; Zawiera system ruchu, który mimo że dosłownie jest na szynach, tworzy coś absurdalnie wyzwalającego, będącego mieszanką niemal idealnego feedbacku i czytelności dzięki ogromnej liczbie efektów na ekranie, które nie przeszkadzają w przejrzystości wizualnej, oraz łatwiejszym ostrzeżeniom o zakrętach i niebezpieczeństwach, niczym w arcade racing title.

To, co zaczyna się jako dość prosty zestaw ruchów skoków i dryfów, znakomicie wykorzystanych przez projekt poziomów, staje się coraz lepsze rozdział po rozdziale, wprowadzając nowe narzędzia w miarę rozwoju fabuły, które wydają się być zabawnymi sposobami na urozmaicenie nowych poziomów, a każdy rozdział wprowadzający nową mechanikę znajduje najlepsze sposoby, by ją wykorzystać. Ale wydaje się, że prawdziwa magia zaczyna się, gdy wracasz i podejmujesz już ukończone etapy z nowym arsenałem trików, co staje się jeszcze bardziej uzasadnione, gdy nie ograniczasz się do odblokowywania fajnych naklejek, lecz do zupełnie nowych pociągów z własnymi statystykami i sztuczkami, które mogą albo pasować do twojego stylu gry, albo odwrócić je do góry nogami.

Nie chodzi tu o umniejszenie rzeczywistej wartości samych etapów; Każdy nowy to zupełnie nowa scenografia, zupełnie unikalna zarówno wizualnie, jak i designowo. Raz będziesz się toczyć na szczycie diabelskiego młyna, w następnej uciekać z aktywnego wulkanu, a częściej niż rzadziej przechodzisz spektakl, który normalnie rozciągałby się po całym świecie, skupiony w jednym fragmencie 3-4 minutowego poziomu, gdy najbardziej chore techno rozwiewają twoje uszy ku niebu. I nadal nigdy nie wydaje się to zbyt trudne.

Czasami wydaje się nawet wyśmiewać samą ideę pozostania w jednym miejscu zbyt długo, w pewnym momencie pojawia się nawet zamiana, gdy poprzednia scena zdaje się wracać, by potem przerodzić się w coś zupełnie innego, i nie byłoby to tak zasłużone, gdyby nie było takiej różnorodności, która to potwierdza. Ale tutaj nawet twój ostateczny cel może się zmienić. Cztery typy misji — najczęściej osiągają etapy docelowe, poziomy trików, obszary wielocelowe i tory wyścigowe — zachowując jednocześnie podstawową zasadę: utrzymywanie kombinacji, przebudowywanie podejścia własnymi opcjami ruchu i odwracanie stresu do góry nogami. Większość mapy pokrywają bardziej proste, liniowe poziomy, gdzie czekają najdziwniejsze niespodzianki, ale nagłe zdobycie dwuminutowego limitu czasu lub walka z ponad 30 innymi denshattackami jest równie ekscytujące, a jeśli już, to właśnie tam czeka prawdziwe wyzwanie i napięcie dla tych, którzy nie są tak zainteresowani zdobywaniem medali. co, jak zaraz opowiem, może być trochę błędem.

Jeszcze nie dotarłem do walk z bossami, zbioru najbardziej intensywnych pseudo-walk, na jakie natknąłem się od dawna, i dziwnie jest je grupować, gdy żadne z bossów nie wydaje się nawet w najmniejszym stopniu porównywalne. Działają one jako bardziej konkretne testy refleksów z zupełnie innymi sposobami gry – wieloetapowe walki połączone z koncepcją normalnego poziomu, który wprowadza nową mechanikę zaskoczenia, a efektem jest chaotyczny taniec o zapierających dech w piersiach. To zdecydowanie najbardziej unikalny i wizualnie imponujący zestaw poziomów, ale nawet one nie odłamują prawdziwej głębi systemów działających na każdym etapie, co wyróżnia Denshattack! nad już imponującym stylem. System kombinacji, by opanować je wszystkie.

Podstawa systemu trików Pro Skater w Tony Hawk, połączona z trikami prosto wyjętymi z bijatyki, to szalony pomysł, a wariaci faktycznie go ożywili. Osiągnięcie końca każdego etapu jest dość łatwe w dużej mierze dzięki bardzo łagodnemu systemowi punktów kontrolnych, ale chodzi o opanowanie każdego możliwego ciągu ruchu, naukę timingu wskazywania, by wykonać sztuczki o wyraźnym poziomie trudności, które mogą, ale nie muszą, prowadzić do siebie nawzajem albo przekształcić się w zupełnie inną, jeśli jesteś wystarczająco szybki, ten potencjał, by gra wracać raz za razem, staje się oczywisty. Zdobycie złotego medalu na dowolnym poziomie to prawdziwe osiągnięcie, znak mistrzostwa, który świadczy o tym, że nauczyłeś się i przetrwałeś triki z ciągiem pociągów poza prostym "to było ok". Musisz być niemal perfekcyjny, natychmiast reagować, osiągnąć poziom wykonania, który wciąga cię w ten klimat, zarówno metaforycznie, jak i dosłownie.

Może to brzmieć absurdalnie, gdy mówię, że opisanie tego, jak to jest grać Denshattack!, wydaje się niemożliwe, skoro poświęciłem ponad tysiąc słów, próbując to zrobić, ale to naprawdę jedna z tych gier, które trzeba zagrać, żeby naprawdę to zrozumieć. Czerpanie czystej satysfakcji z widoku tęczowych dróg strefy po zakończeniu combo świetnym kickflipem, poznawanie sposobów, by odejść od powtarzalności i odważyć się przejść na nową poboczkę, nawet jeśli nie wiesz, co cię tam czeka, czysta satysfakcja i zachwyt każdą nanosekundę spędzoną na trafieniu w tę perfekcję, albo przynajmniej tak blisko, jak się da. To czysty klimat gry. To jest Denshattack!

Szacunek dla mechaniki to jedno, a fakt, że jest tak łatwo czytelny mimo absurdalnych prędkości, które osiąga, i sprawia, że każdy błąd wydaje się twoją winą i tylko twoją winą, to kolejny sukces sam w sobie, ale szanuję go jeszcze bardziej, niż mógłbym tylko przez gęstość opcji dostępności, Opcjami, których nigdy nie zmieniałem, ale mogą sprawić, że całość będzie dostępna dla wielu, wielu innych osób. Możliwość majstrowania przy rozmyciu i drżeniu sama w sobie sprawi, że graczom, którzy mogą mieć trudności z adaptacją, nie mówiąc już o doświadczaniu cudów gry, znacznie płynniejszą i ten wysiłek jest wart świętowania.

Mówiąc o jej treści i wrodzonej przyjemności grania w tę cholerną rzecz, musimy pamiętać, że naprawdę emanuje stylem z każdej możliwej dziurki. Ten styl jest oczywiście częścią samej interakcji, ale nie mogę wystarczająco podkreślić, jak bardzo sprawia mi radość Denshattack!, gdy przez chwilę o tym rozmawiam. To zwodniczo uproszczone, i mam na myśli ten dobry rodzaj zwodniczego; Wiele modelowania tutaj, zwłaszcza rzadziej używanych zasobów, jak modele postaci, które zwykle są ukryte pod znakomitą grafiką kluczy, wygląda nieco surowo przy bliższym przyjrzeniu się, ale naprawdę nie ma w głowie miejsca, by przemyśleć myśl i dodać, gdy wszystko tak się wyróżnia.

Rzadko powtarzające się środowiska to jedno, ale sposób, w jaki kolory kontrastują ze sobą i efekty odpowiednio maskują szorstkie krawędzie poligonów, tchnie temu pewną aurę, która choć styl bywa nieco nierówny, zawsze jest urocza, a wręcz czuć się żywa. Morze pięknych mieszanek kolorów i elektryzujących efektów nie tylko ukrywa niedoskonałości, ale je celebruje i podkreśla, co świadczy o tym, że nie trzeba zawsze wyglądać dobrze, by wyglądać fantastycznie.

Wszystko stanowi kopertę doświadczenia, które według wszystkich wyróżnień jest olbrzykiem zabawy i nieustępliwości, powinno być tylko dodatkami na solidnych fundamentach... Tyle że tak naprawdę nie jest. To nie tylko kwestia, że znów mówię, że wygląda naprawdę dobrze albo że to naturalny efekt fabuły przenikającej do samych poziomów, ale o to, że w każdą możliwą szczelinę włożono prawdziwą troskę – czy to dzięki czystej umiejętności projektowej, czy darowi kontekstu. Interfejs jest znakomity, co widać nawet w małych zinach, które możesz poskładać, odzwierciedlając ciągłe użycie uderzających czcionek i kluczowych grafik, które nie tylko świetnie wyglądają, ale też pomagają nadać Japonii jeszcze więcej kontekstu, która, mimo że przebiega z prędkością Mach 20, naprawdę chce zostać z tobą.

Czysta akcja nie jest w stanie utrzymać gry działającej na pełnych obrotach przez cały czas, potrzebuje siły napędowej na tyle wciągającej, by eksplozje uderzały jak najmocniej, a mimo tego, jak bardzo Denshattack! przyjmuje wiele powszechnych motywów mediów, które wyraźnie ją inspirują, ostatecznie pozostawiło we mnie chęć zobaczenia ich jeszcze więcej. W narracji nie dzieje się nic przełomowego, ale szybka droga Emi od aspirującej napastnicy do wręcz rewolucjonistki to wciąż świetna motywacja; w ograniczonym czasie szybkich przerywników filmowych możemy zobaczyć, jak złe korporacyjne wybryki Miraido wpływają na cały świat i obsadę, która – choć jest to mnóstwo stereotypów – nigdy nie przestawała mnie rozbawiać. Część mnie chciałaby, żeby było więcej sekcji Onsen, małych fragmentów czystych dialogów, gdzie można rozmawiać z twoją stale rosnącą grupą wyrzutków, którzy wyszli na świat poza kopułowymi miastami, bo naprawdę pokazują strony tej grupy ludzi, których chciałem zobaczyć częściej, w sposób, który nie jest tylko zachwyceniem się Emi, rzucając cień na Emi albo opisując kolejnego wielkiego złoczyńcę, z którym Emi będzie musiała się zmierzyć. Mimo to działa, przynajmniej dla mnie; Nie potrzebowałem idealnej historii, tylko szczerej, a to, wspierane przez rozbłyski tekstu w pobocznych materiałach i przerywniki między rozdziałami, i choć wciąż nie znamy ludzi tej nowej Japonii jako całości, widzimy jej strony, które umieszczają ją w kontekście i nadają powód walce. Powody, dla których fajne eksplozje są fajne.

Denshattack! jest, jednym słowem, oczyszczające na wszystkich poziomach. To znacznie więcej niż tylko fajny koncept, znacznie więcej niż ciekawe celowniki, więcej niż ciasne triki i nieudane skoki; To całość, która nigdy nie przestaje dawać, nawet po 9-10 godzinach, podczas których prawdopodobnie widziałbyś wszystkie etapy, bo powodów, by do niej wracać, jest nieskończenie wiele. To uczucie nigdy nie znika, bez względu na to, jak bardzo je opanujesz – miłość, którą przetwarza do denshattacku jako formy wyrazu siebie w uniwersum, oraz realizowany potencjał mechaniczny, jaki oferuje. To, w najbardziej abstrakcyjny i konkretny sposób, mistrzowska klasa gry, dla tego klimatu gry IS. To jest Denshattack!

09 Gamereactor Polska
9 / 10
+
Wysoce dopracowany i elektryzujący system rozgrywki.
-
Nie eksploruje potencjału swojej świetnej obsady tak bardzo, jak mogłaby.