Gamereactor

Gamereactor
Recenzje
Deer & Boy

Deer & Boy

O Jelenie!

Zwierzęta nigdy nie były bardziej modne niż obecnie. Od Danii po Meksyk młodzi dorośli decydują się nie mieć dzieci, szczególnie na rzecz psów i kotów, które mogą pełnić rolę zastępczych dzieci, co skutkuje nieproporcjonalnie dużymi budżetami na karmę i opiekę nad zwierzętami. Coraz więcej osób decyduje się nawet przestać jeść świnie, krowy i kurczaki z troski o te stworzenia, zarówno duże, jak i małe. Innymi słowy, jesteśmy świadkami prawdziwego romansu, miejmy nadzieję platonicznego, między zwierzętami a ludźmi, a ten trend naturalnie przenika na branżę gier, gdzie intymna, 1:1 relacja między zwierzętami a ludźmi jest obecnie bardzo modna. Tylko w ostatnich latach zaganiłem dziwaczne bizony-owce w Herdling, dwukrotnie uratowałem przyjaciół i rodzinę z Mui w Planet of Lana i jej kontynuacji, a na dodatek pojawiają się konie, psy i kieszonkowe potwory wyskakujące jak grzyby na leśnej ściółce.

Spośród wymienionych przykładów, Planet of Lana jest zdecydowanie najbardziej oczywistą grą do porównania Deer & Boy. Mamy do czynienia z wizualnie oszałamiającą, emocjonalnie naładowaną filmową logiczną platformówką, w której twój zwierzęcy towarzysz, na twoje rozkazy, pomaga pokonać przeszkody pojawiające się na dość losowej ścieżce, którą podąża ich duet. Gatunek filmowych platformówek logicznych obejmuje niektóre z moich ulubionych gier, ale jest to też podgatunek, który w ostatnich latach trochę się zablokował iDeer & Boy niestety nie potrafi wyłamać podstawowego wzorca, który, na litość boską, naprawdę wymaga wyzwania.

Szczerze mówiąc, uważam, że Lifeline Games ma dobre intencje, ale poza okazjonalnymi ładnymi wizualizacjami i całkiem niezłym klimatem rozgrywki, niewiele jest w Deer & Boy, co by mnie przyciągało. Weźmy na przykład założenie narracyjne. Tytułowy chłopiec wymyka się przez okno, by wyruszyć na przygodę. A może w rzeczywistości jest to ucieczka od smutku, który czai się w jego domu? Jego cel od początku jest niejasny i pozostaje taki przez cały czas, ponieważ Deer & Boy tak mocno rozkoszuje się metaforą, prawdopodobnie skupiając się na aspekcie emocjonalnym, ale w efekcie podróż przez piękne krajobrazy wydaje się pozbawiona kierunku. Spotkanie z jeleniem mogło być punktem zwrotnym, który ujawnił cel naszych postaci, ale obecność tego słodkiego, małego stworzenia sprawia wrażenie raczej rozgrywki, mającej dodać trochę pikanterii do puszkowego smaku, który Deer & Boy niewątpliwie posiada.

Chłopak skacze, przesuwa pudełka i aktywuje przełączniki, dokładnie tak, jak wymaga gatunek, a jak wspomniano, wykonywanie tych podstawowych czynności jest całkiem w porządku, ale jednocześnie jest, cóż, podstawowe. To właśnie wtedy jeleń mógł przyjść z pomocą, ale polecenia, które mu wydajesz, są też prymitywne. W porównaniu do wspomnianej Planet of Lana, wyzwania brakuje pomysłowości, ale niestety czasem są też trudne do rozwiązania. Wynika to z faktu, że LifeLine Games lubi używać tła jako swego rodzaju dodatkowej płaszczyzny 2D. Nie jest to zły pomysł, ale niestety jest to źle zrealizowane. Często trudno jest stwierdzić, kiedy można przesunąć "warstwę" do przodu czy do tyłu, przez co wielokrotnie utknąłem na swojej ścieżce bez oczywistego sposobu na dalszą drogę, tylko po to, by odkryć, że przeoczyłem małą krawędź, która mogła przenieść mnie w tło.

Choć "podstawowa" rozgrywka jest rozczarowująca, to sceny scenowe, zgodnie z gatunkiem, mają nieco więcej ostrości. Nie są one niezapomniane, ale są tam kilka sekwencji pościgów, które nieco podkręcają tempo, a kulminacja gry, mimo mechanicznych frustracji, jest na tyle imponująca, że dorównuje jej znaczeniu. Dzieje się to tuż po wędrówce przez pustynię, gdzie odebrano ci kilka umiejętności, a najbardziej nużące zagadki są połączone z nijakim otoczeniem jako towarzysze, przez co daje odświeżające wrażenie. Taktyka zwalniania tempa do momentu niemal senności przed wielkim finałem dobrze się sprawdza, ale tempo tutaj jest nie tak. LifeLine Games po prostu przeciąga to zbyt długo, być może dlatego, że liczą na narracyjne odkrycia, które pojawiają się w cichej części, uderzą mocniej, niż faktycznie działają. Deer & Boy porusza ważny temat i zasługuje na uznanie, Ale nie robi tego w szczególnie wciągający czy przekonujący sposób. Niestety.

Pomimo dobrych intencji, ładnej oprawy wizualnej, uroczego jelenia i dobrze dobranego motywu, Deer & Boy nigdy nie dorównuje najlepszym grom gatunku. Prymitywna konstrukcja krzyczy "moja pierwsza kinowa platformówka logiczno-logiczna", a gdy frustracja regularnie się pojawia, podczas gdy narracja i aspekty emocjonalne nigdy nie trafiają w sedno, trudno czuć coś innego niż niezadowolenie. Chciałbym polubić debiutancką grę LifeLine Games, bo uważam, że francuski deweloper ma dobre serce, ale wymaga jeszcze pracy, a przy tylu świetnych alternatywach, zarówno z zwierzęcimi, jak i bez nich, nie mogę nikomu polecić zaczynania tutaj. Zamiast tego zagraj w Planet of Lana lub Inside, jeśli jesteś ciekaw tego gatunku. A wy wszyscy, którzy tęsknią za kolejnymi zwierzętami w swoim życiu grańskim? Cóż, nigdy nie miałeś więcej do wyboru, więc spokojnie i wybierz się na przejażdżkę. Jest wiele miejsc, gdzie można to zrobić.

04 Gamereactor Polska
4 / 10
+
Ładna grafika. Dobre intencje, by poruszyć ważny temat. Świetna rozgrywka...
-
Narracyjnie bezcelowe. Nieoryginalny projekt zagadek. Mylący projekt poziomów.