Gamereactor

Gamereactor
Recenzje
Dead Reset

Dead Reset

Złapany w środku nagłego cesarskiego cięcia kosmitów, wszystko idzie nie tak - i to kilka razy. Joel przez cały tydzień przeżywał poniedziałek w horrorze sc-ifi Dead Reset

Atrakcyjność gier polega w dużej mierze na ich szerokości. Jest tyle różnych gatunków, ile jest ptaków w lesie, a jeśli jesteś kapryśny i chcesz "spróbować czegoś nowego", to właśnie tak żyjesz la vida loca. Jasne, Dead Reset nie wymyśla koła na nowo, ani w żaden sposób nie próbuje tego robić, ale raczej oddaje hołd horrorom klasy B z lat 80. i 90. Wyjątkową rzeczą, cóż, czymś, czego nie widzimy co drugi dzień, są interaktywne filmy - ponieważ, trzymając rękę na pulsie Biblii, Koranu czy katalogu Biltema, jest to właściwie bardziej film niż gra. Obserwujesz więcej, niż jesteś zaangażowany, ale to nie musi być zła rzecz.

Na kilka sekund przed tym, jak wojskowy but miażdży czaszkę Cole'a w surówkę z białej kapusty. Zamierzona gra słów.

Tak jak zaczyna się ten tekst, tak zaczyna się przygoda Cole'a Masona, faceta, którego mamy zaszczyt sterować w Dead Reset. Nie ma pojęcia, gdzie jest, kim jest ani co robić. Z pomocą Slade'a, chłopaka od broni do wynajęcia, Cole zostaje wrzucony w sam środek pilnej operacji usunięcia "ciała obcego" z brzucha kobiety. Pulsująca, pulsująca i raczej obrzydliwa mała grudka ma zostać rozcięta i usunięta. Bułka z masłem? Cóż - rzecz w tym, że nie tylko Obcy zainspirował Wales Interactive/Dark Rift Horror, ale także Dzień Świstaka. Przez cały tydzień jest poniedziałek, jasne i proste. Zanim zdążysz powiedzieć "skalpel, sprawdź", Cole ma czas, aby umrzeć pięć razy, obudzić się i wykonać tę samą procedurę w kółko, ale z dość dużą różnicą, że pamięta, co wydarzyło się w poprzednich wcieleniach. Coś poszło bardzo nie tak z eksperymentami w bazie badawczej. Eksperymenty z podróżami w czasie i więźniami prowadzą do wysokich dawek śmierci - raz za razem.

Nic wyjątkowego, ale zabawa. Zdecydowanie. Dead Reset nigdy nie jest straszny, paskudny ani stresujący - to wzruszenie ramionami, jeśli chodzi o horror (w dużej mierze dzięki potworowi wyglądającemu jak zużyty mop), ale czynnik rozrywkowy jest obecny i robi wrażenie przez cały czas. Aktorzy zdecydowanie dokładają swoją cegiełkę do stworzenia atmosfery, do której wyraźnie dążyli twórcy. Jest to stereotypowe i dość głupie, ale pasuje do schematu horrorów klasy B tego typu. Mamy cichego, bystrego bohatera w postaci Cole'a, twardego samca alfa Slade'a, twardą i niezależną badaczkę Fearne oraz Magson - szefową, której nie wiesz, gdzie umieścić (chociaż wiesz, że jest kompletną wariatką) i której najczęściej masz ochotę po prostu uderzyć w twarz mrożonym filetem z łososia.

W tej skądinąd dość krótkiej historii można odnaleźć pewną głębię. Rozgrywka trwa niecałe kilka godzin, ale do odkrycia są cztery różne zakończenia i ponad 400 unikalnych scen, którymi można się cieszyć. Większość z nich wiąże się z dużą ilością krwi, wnętrznościami i Cole'em Masonem, który umiera raz za razem. Jeśli zatrzymasz grę, możesz zobaczyć, ile scen odblokowałeś, jakie wybory są możliwe w ośmiu rozdziałach Dead Reset oferuje oraz zakładkę, która pokazuje, jak przyjaźnie nawiązujesz stosunki z innymi postaciami. To ostatnie wydaje się bardzo efekciarskie, ponieważ nawet jeśli czujesz się, jakbyś był z kimś zaprzysięgłym wrogiem, gra czasami ma inne doświadczenie i myśli "jesteście najlepszymi przyjaciółmi, prawda?"

Magson stoi i podziwia kosmitę mopa. Weir - raczej mało znacząca postać poboczna prawdopodobnie próbuje z nią przemówić do rozsądku.

Daniel Thrace, odtwórca roli chirurga mimowolnego, wykonuje dobrą robotę. Lubisz go i robisz wszystko, co w twojej mocy, aby utrzymać go przy życiu - ale kiedy już to zrobisz, projekt gry otwiera się, aby wziąć duży zamach. Staraj się być tak dużym dupkiem, jak to tylko możliwe. Postaraj się, aby jak najwięcej osób zostało zabitych przez kosmitę ragamuffin. Dead Reset to taka gra, domek zabaw, w którym zespół badawczy to twoje szczury laboratoryjne. Chodzi o dwa wybory, których musisz dokonywać od czasu do czasu, więc nie jest to bezdenna głębia à la Baldur's Gate 3, ale jest wystarczająco dużo treści, aby uzasadnić przynajmniej drugą lub nawet trzecią rozgrywkę.

Otoczenie jest urocze, gra aktorska kompetentna, a wybory są jak najbardziej w porządku - ale co właściwie jest złego? Nic, naprawdę. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, że jest to w rzeczywistości produkcja niezależna, w której kosmita/potwór wygląda, jakby został zbudowany przez mało utalentowanego przedszkolaka używającego papier-mache, aby oddać ten niskobudżetowy klimat horroru, to wady są tak naprawdę tylko częścią przepisu. Jedyne prawdziwe minusy, jakie mogę wymyślić, to to, że jest trochę krótka, nigdy nie jest przerażająca, a system pokazujący relacje z postaciami pobocznymi jest niepotrzebny i dość mylący. Chciałbym również zobaczyć/usłyszeć bardziej wyrazistą ścieżkę dźwiękową. Być może największym zarzutem jest to, że jest to bardziej interaktywny film niż gra, trochę jak przedsięwzięcie Netflixa z Black Mirror: Bandersnatch kilka lat temu.

Relacje naprawdę wahają się w przód iw tył. Początkowo nienawidzisz Slade'a głęboko i szczerze, ale historia przybiera obrót i on wraz z Fearne'em stają się twoimi nowymi najlepszymi przyjaciółmi.

Podsumowując, Dead Reset oferuje zabawną podróż. Jest dobrze - przez cały czas, ale nigdy więcej niż to i nigdy mniej. To solidne 7/10 i zdecydowanie coś, co z radością polecam - zwłaszcza jeśli, tak jak ja, kochasz oldschoolowe slashery z dużą ilością krwi i, które uderzają i ogólnie zachowują się jak flaki. Więcej wnętrzności poza ciałem dla ludzi, to mój wniosek z Dead Reset.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Stylowy hołd dla niskobudżetowych horrorów, solidna gra aktorska, wybory zachęcają do eksperymentowania, ponad 400 scen i cztery różne zakończenia, postacie są stereotypowe w sam raz
-
Nigdy nie przerażająca, nieco krótka, bardziej jak film niż gra