Cultic
Budzisz się w stercie zwłok, gdzie kult satanistów przejął władzę w społeczeństwie; Twoją pierwszą bronią jest topór – co robisz?
Jednoosobowa armia. To częściowo koncepcja, motyw, ale także dokładnie to, co leży u podstaw tej strzelanki z perspektywy pierwszej osoby, która w pełni rozumie, o co chodzi w gatunku – nie wybierając łatwej i całkowicie oczywistej drogi. Stworzony przez jednego zaangażowanego człowieka (Jasona Smitha) z zamiłowaniem do podgatunku "boomer shooter", to prawdziwa i wierna uczta retro, a także powrót do dawnych, dobrych czasów, gdy główny bohater, Caleb z Blood, rywalizował o względy Duke'a Nukema w pojedynku, kto ma najlepsze riposty, najcięższą bronią i najbardziej ukrytymi niespodziankami. Tutaj jednak niewiele dowcipnych puent, ale wszystko inne i jeszcze więcej.

Ludzie tajemniczo znikają... i pojawia się w stertach brązowej mazi.
Wydawcą jest 3D Realms, a gra dokłada wszelkich starań, by zarówno połączyć i rozplątać dziedzictwo minionej epoki. Gra została pierwotnie wydana w 2022 roku na PC i zyskała reputację wśród tych, którzy cenią tego rodzaju retro-inspirowane krwawe walki. Teraz, cztery lata później, trafia na konsole. Być może próbowałeś innych podobnych hołdów przez lata, takich jak Prodeus, Warhammer 40,000: Boltgun – albo, jeśli o to chodzi, Ion Fury ? Genialne gry, z odpowiednią dawką humoru. Cultic opiera się na dokładnie tej samej podstawowej formule. I to oddaje temu gatunkowi sprawiedliwość – bo kogo obchodzi, że to starszy tytuł według dzisiejszych standardów, skoro debiutuje na innych platformach w 2026 roku, gdy wyraźnie oddaje hołd epoce i stylowi wizualnemu, który ani przez chwilę nie próbuje być Unreal Engine ani wyróżniać się ray tracingiem i najnowocześniejszą technologią graficzną.

Strzał w głowę to twój najlepszy przyjaciel – tak jak Zippo i Winchester.
Jeśli krótko podsumować tę historię, nie jest ona ani szczególnie przełomowa, ani w ogóle wyjątkowa. Nazwałbym to quasi-spektakularnym i znajomym. Budzisz się w stercie zmasakrowanych ciał, ale nie jesteś pewien, co się dzieje, poza tym, że na ulicach szaleje satanistyczny kult. Wstęp gry porusza serce przypominając Resident Evil, z porwaniami i dziwnymi zdarzeniami, a z pewnością gra bywa niepokojąca w niektórych miejscach (zwłaszcza w ciemniejszych częściach), choć rzadko czuję szczególny strach. Łączy okultyzm z horrorem ciała i odrobiną paranormalności, z odrobiną detektywistycznej pracy w małym miasteczku, gdzie nic nie jest do końca w swoim miejscu. To wystarczy, a to wystarczający powód, by ruszyć. W końcu to broń jest na pierwszym planie.
Walka w Cultic to mieszanka – to równie klasyczna i nowoczesna innowacja. Koło broni, gdzie czas zwalnia? Jest. Ślizganie się po ziemi i powalanie, które paraliżuje przeciwników? Sprawdź też to. To właśnie tutaj tkwi urok gry, bo skutecznie łączy 16-kolorowy bolognese z bardziej współczesnymi mechanikami rozgrywki. Celowo czerpie z kilku epok, więc nie zniechęcaj się tym, że wygląda, jakby ktoś otworzył puszkę brązowych fasolek i rzucił nimi z pełną siłą w twoją drogą stronę ekranu 4K. Piksele tworzące wrogów i teren można policzyć na palcach jednej ręki w zbliżeniu, ale nie można krytykować tego całkowicie celowego wyboru i twierdzić, że grafika to porażka. To hołd, bardzo celowy ukłon w stronę retro estetyki, a gra z pewnością nie jest nudna do grania.

Diabeł w dziurze... i ogień na niebie. Potrzebujemy tu czegoś cięższego kalibru.
Oprócz powalania wrogów i pozostawiania ich oszołomionych, mogę ciągnąć karabin powtarzalny po ziemi i strzelać z biodra z boku, używając ognia wtórnego, tworząc efekt zwolnionego tempa, podczas którego strzelam w głowę, a głowy wybuchają jak balony wodne, co jest jednocześnie nowe i znajome. Albo, jeśli o to chodzi, gdy hojnie rzucam dynamitem (albo wybieram uwolnienie tych zaklejonych klastrów dla szerszego efektu, albo łączę to z koktajlem Mołotowa). No cóż, wtedy większość rzeczy przede mną wybucha i płonie, a zwłoki wirują w kierunku mojej kamery jak duszki martwej maźi, którymi są.
Bo to właśnie tutaj chcesz się dostać – nie chodzi o przepisywanie starych zasad, lecz o ich przestrzeganie, ale o dodanie nowoczesnych innowacji w rozgrywce. Twoja latarka, która rozświetla otoczenie? Migocze też w kierunku sekretów ukrytych w otoczeniu – ale jednocześnie możesz strzelać tylko jedną ręką, co dotyczy także tarczy przeciwzamieszkowej, którą możesz użyć do rozbijania czaszek. Jest dobrze zbalansowana i daje satysfakcjonujący cios w każdym ujęciu, a poziomy, na których rozwija się okultyzm? Są absolutnie ogromne, co początkowo zaskoczyło mnie wielogodzinnymi próbami i setkami wrogów. Poziomy w stylu Quake, które można ukończyć w 50 sekund? Nie znajdziesz tu żadnego z nich.

Poziomy są ogromne, oferując różne podejścia do ich walki – a także mnóstwo sprytnych sposobów na wysadzenie i podpalenie wszystkiego, co się porusza.
Doceniam też, że gra nie została zaprojektowana z labiryntem wąskich korytarzy; Większość bitew można rozgrywać z różnych kątów i zakamarków, ponieważ pola bitew często nadają się do różnych strategii w zależności od podejścia. Możesz się skradać, ale też możesz przejść z boku lub zaatakować z góry – albo po prostu wejść z bronią z przodu. Wybór często należy do ciebie. Gra oferuje także klasyczne "warsztaty broni", gdzie możesz ulepszać swój arsenał, oferując opcje takie jak szybsza szybkostrzelność, być może potężniejsza amunica o większym uderzeniu lub dodatkowe efekty rozgrywki, które często spowalniają czas. Wszyscy wiedzą, że zwolnione tempo to już przeszłość – ale zawsze jest mile widziane – zwłaszcza gdy zostały tylko dwa strzały z podwójnej strzelby i czterech wściekłych przeciwników na ekranie, gdzie kąt działa na twoją korzyść, jeśli odpowiednio wycelujesz strzały.

Dynamit i tajemnica.
Z pewnością nie trzyma się żadnych konwencji, ani dla gatunku pierwszoosobowego, ani klasycznego "boomer shootera" – ale gra też nie jest nudna i trudno ją krytykować za styl wizualny, choć wygląda jak... brązowe, szare i martwe mięso, które zgniło i zostało wsypane w przyprawę barbecue, a potem pozostawione na słońcu do upieczenia. Lista przeciwników natomiast mogłaby być bardziej zróżnicowana; Zazwyczaj strzelasz do postaci o różnych kolorach, uzbrojonych w nieco inny sposób, z niespodzianką w postaci cięższej kawalerii, która przyciąga cię hakami na mięso i rzuca pułapkami na niedźwiedzie, a także do kilku innych satanistycznych potworów, które potrafią skakać równie szybko i daleko jak obdarte warianty z Half-Life 2 i Ravenholm, a także różnych duchowych wrogów z umiejętnościami, które zostawię wam do odkrycia samemu.
Tutaj chciałbym zobaczyć trochę więcej różnorodności, by oferować ciekawsze bitwy z większą dynamiką. Środowiska również mogłyby częściej korzystać na nieco innej palecie kolorów, dla większej różnorodności – bo choć są z pewnością rozległe i oferują nieco inne strategiczne drogi do tego samego celu, przeplatane prostszymi zagadkami, możesz skończyć z tunelowym widzeniem i po pewnym czasie męczyć się oczy. Jednak warto zwiedzić każdy zakamarek, bo w terenie kryją się oczywiście zwykłe sekrety i odosobnione pomieszczenia, które są integralną częścią koncepcji.

Wszystko robi się czerwone na końcu – zwłaszcza gdy ulepszasz swój arsenał o nowe umiejętności.
Cultic to 'nowe-stare' – brak lepszego określenia. Przyjmuje klasyczne podejście do gatunku, włącznie z oprawą wizualną, i wzbogaca go rytmicznymi, nowoczesnymi akcentami. To nie rewolucja, to nie ewolucja – to stara dobra zabawa i klasyczna rzeź, widziana oczami i pasją oddanego fana gatunku. Wersja konsolowa zawiera całą dotychczas wydaną zawartość – zarówno rozdział 1, jak i 2, a także tryb przetrwania. To wiele godzin rozgrywki zapakowanej w brązowe pudełko z czerwonymi sznurowadłami – które uważam za jednocześnie ponadczasowe i nowoczesne.

Gamereactor Polska