Cronos: The New Dawn
Bloober w końcu pokazuje, do czego są zdolni, z całkowicie oryginalną kreacją, która odpala na wszystkich cylindrach.
Dzięki dwóm tytułom Layers of Fear, The Medium, i wreszcie Silent Hill 2, mam długą i zróżnicowaną historię z programistą Bloober Team. Chociaż zawsze mają dobre intencje i udaje im się stworzyć ciekawe ramy dla swoich historii, brakuje im ostrości, precyzji, a może nawet talentu, aby zrealizować swoje jasne ambicje. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku wydaje mi się, że jestem osamotniony w swojej opinii, ale większość osób zasadniczo zgadza się z tą oceną. Powiem tylko, że w przypadku Cronos: The New Dawn, który, w przeciwieństwie do Silent Hill 2 Remake, jest ich własnym, pierwotnym tworem, wszystko się zmienia.
Cronos: The New Dawn to oryginalna opowieść science-fiction o tak zwanych "Wędrowcach", którzy budzą się pojedynczo i są wysyłani do polskiego miasta New Dawn w 1981 roku podczas zimnej wojny, kiedy żelazna kurtyna była najgęstsza, a komunizm trzymał się najmocniej na wszystkich poziomach społeczeństwa. Ale ten świat jest zniszczony, dystopijny i opuszczony. Coś się stało, rzeczywistość się zawaliła, a jedyne co tu teraz żyje i oddycha to potwory, które nasze Travellers nazywają "Sieroty". Głodne, dzikie, bezmyślne potwory, które używają ludzkich ciał do "łączenia się", wzrostu, łączenia się w stworzenia, które są co najmniej makabryczne.
To, co my Travellers robimy w New Dawn, jaki związek ma to zerwanie rzeczywistości z wirusem, który stworzył Orphans i jak duże są te Travellers naprawdę, cóż, to jest główny haczyk, który przykuwa uwagę od pierwszej charakterystycznej klatki do napisów końcowych toczących się po ekranie. I cóż to za historia. Z oczywistych względów nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale zarówno mitologia otaczająca Travellers, Orphans, jak i świat, który teraz całkowicie się rozpadł, są tak bogate w tożsamość i charakter narracyjny, że gra może z łatwością stanąć w szranki z absolutnymi mistrzami gatunku. Stosunkowo szybko tworzy się silny, rozpoznawalny związek z tym, co nasza postać nazywa "Powołaniem", a Mandalorian podobne do siebie pojęcia honoru i idiomy podkreślają, jak poważnie traktują swoje obowiązki - "takie jest nasze powołanie", mówią.

Gatunek survival horror, do którego Cronos: The New Dawn z pewnością należy, przetrwał prawie wyłącznie dzięki atmosferze, narracji i scenerii, którą jako gracz musisz eksplorować, mapować i... cóż, przetrwać. Ten świat jest wypełniony po brzegi charakterystycznymi cechami, które są eksplorowane i rozpakowywane w spokojnym, ale stałym tempie, bez ryzyka prześwietlenia lub niezdarnego przekazu. Jest w tym wyrafinowanie, którego Bloober wcześniej nie opanował, ale niezależnie od tego, czy chodzi o obszary, które eksplorujesz, sposób, w jaki twój Traveller opisuje to, czego doświadczają, czy bardziej bezpośrednią strukturę fabuły, powinno to być studium solidnego opowiadania horrorów w przyszłości.
A jest jeszcze lepiej. Cronos: The New Dawn jest stosunkowo proste z punktu widzenia rozgrywki i nawet giganci gatunku są połączeni w ten sam sposób, więc to jest w porządku. Twój Traveller ma jedną broń z różnymi różnymi trybami, istnieje system ekwipunku, który czerpie wiele inspiracji z serii Resident Evil, ponieważ zarządzanie ograniczoną przestrzenią, którą masz, ma kluczowe znaczenie, a następnie istnieją ciągłe sposoby, w jakie możesz wydawać zasoby na ulepszenie swojego kombinezonu, swojej broni, i inne narzędzia. Wszystko ma swoją celową wagę, od sposobu, w jaki ciężkie metalowe buty naszego Traveller odbijają się echem od ziemi, gdy idą, po sposób, w jaki celujesz swoim Terminator pistoletem podobnym do Orphan i pociągasz za spust. Wszystkie sprzężenia zwrotne, wszystkie dźwięki, cały projekt muszą służyć swojej wadze, a to oznacza, że nie ma zręczności przypominającej zręczność w stylu arkadowym, ale oznacza to również, że gra jest tak mechanicznie ugruntowana, że czujesz silną więź ze swoją postacią i wszystkim, co robi. To definitywne przypomnienie, że liczba oddzielnych mechanik i szybkich elementów sterujących, wiesz, tych, które zawsze mają podejście "więcej znaczy lepiej", nie zawsze służą wszystkim filozofiom projektowania. W Cronos strzelasz, przeładowujesz, zbierasz zasoby i używasz garści narzędzi, które posiadasz, a każdy z momentów wytworzonych przez tę pętlę podnosi jakość doświadczenia. Niektórzy nazwaliby to uproszczeniem, ja nazwałbym to intencjonalnym.
Poruszając się po tym podzielonym świecie w poszukiwaniu odpowiedzi, napotykasz wiele typów Orphan. Nie ma zbyt wielu różnych typów, ale "gra", w którą grasz sam, aby zaoszczędzić kilka zasobów, które posiadasz, oznacza, że tak naprawdę nie zauważasz niewielkiej różnorodności wrogów, która faktycznie istnieje, trochę jak na przykład w Dead Space Remake, co również maskuje ograniczoną galerię za strategią, którą gracz ustala dla siebie. W Cronos jesteś dosłownie "głodny amunicji"; Naprawdę żyjesz od scenariusza do scenariusza walki, a jest to częściowo zasługą specjalnej mechaniki "łączenia" w grze. Za każdego zabitego wroga tworzysz furtkę, okazję dla innych Orphans do użycia swoich ciał, aby stać się silniejszymi. Jeśli im na to pozwolisz, użyją na wpół martwej tkanki, aby stać się większymi, silniejszymi, a tym samym będą potrzebować więcej amunicji do usunięcia, więc musisz stale dbać o to, aby spalić Orphans, co samo w sobie wymaga zasobów. Jest naprawdę zbalansowana, lekko dzieląca włos na czworo i momentami kompletnie się poddawałem, ponieważ gra po prostu nie dawała mi wystarczająco dużo amunicji, aby sobie poradzić - ale poradziłem sobie i chyba o to właśnie chodzi.

Naprawdę nie ma tu wielu skarg, naprawdę ich nie ma. Powiedziałbym, że prawie zgodnie z tradycją na PS5 może być nieco niestabilna liczba klatek na sekundę, zwłaszcza gdy poziomy Cronos nieco się otwierają, ale poza tym gra wygląda absolutnie genialnie i brzmi jeszcze lepiej. Ponadto niektórzy mogą mieć wrażenie, że gra ciągnie się zbyt długo bez wystawienia gry na bardziej bezpośrednią fabułę, ale ja czułem się całkowicie wciągnięty od początku do końca. Mimo to obiektywnie zauważyłem, że niektórym sekcjom przydałoby się kilka przerw z nieco większą dramaturgią.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to jednak zdecydowanie triumf studia, które w przeszłości otrzymało zasłużone ciosy, ale tutaj naprawdę błyszczy. Podczas gdy Silent Hill 2 Remake był powrotem dla wielu, ostatecznie nie jest to coś, co Bloober stworzył sam. Ale Cronos jest całkowicie oryginalny i nie ma metafory, która by odpowiednio pokazała, jak wielka jest w moim odczuciu różnica między tymi dwoma projektami. Powiedzmy, że Cronos jest arcydziełem Bloober i dowodem, którego potrzebowałem, aby naprawdę im kibicować w przyszłości.
Takie jest nasze powołanie...
Gamereactor Polska