Gamereactor

Gamereactor
Seriale
Common Side Effects

Common Side Effects

Jeden z najbardziej pomijanych seriali roku jest również jednym z najchętniej oglądanych.

Kiedy siły wyższe dowiadują się o istnieniu rzadkiego grzyba, który może wyleczyć wszystkie choroby, a nawet wskrzesić zmarłych, równowaga sił na świecie się zmienia. W samym środku tego wielkiego bałaganu farmaceutycznego spotykamy eksperta od grzybów Marshalla i licealną miłość Frances, którzy razem muszą dowiedzieć się, czy świat jest gotowy na cudowny lek, unikając DEA, zabójców i szalonych mikologów.

Na papierze brzmi to tak, jakby założenie działało w formacie live action, ale w formie animowanej dziwaczny mały klejnot dla dorosłych Adult Swim jest naprawdę podniesiony na niewyobrażalne wyżyny. Po niedzielnym finale sezonu mogę też powiedzieć, że jest to jeden z najchętniej oglądanych seriali w tym roku. Powodów jest wiele. Już po kilku minutach od rozpoczęcia pilota staje się jasne, jak genialny jest scenariusz. Dynamika między postaciami jest naturalna, a ostre linie są regularnie wystrzeliwane. Jest humorystyczny, ale też skłaniający do refleksji. Sprytny. Niespodziewanie ekscytujące. Czekanie na każdy odcinek każdego tygodnia było nie do zniesienia, właśnie dlatego, że tak wiele satyrycznych cukierków udaje się upchnąć w dwudziestu marnych minutach i jak chciwi podwładni serialu, po prostu chcesz więcej. Każdy odcinek był jak zjedzenie kawałka świecącego cudownego grzyba z serialu - rozkosz dla zmysłów.

Tak dobrze się ogląda Common Side Effects...

Jak na brutalny, konspiracyjny thriller o chciwych firmach farmaceutycznych, Common Side Effects jest hitem ze względu na to, jak dziwnie jest ludzki. Pośród wszystkich zabójstw i upiornych wypraw na grzyby, jest też ciepłe, bijące serce, które sprawia, że postacie są nieodparcie czarujące. Wiarygodne. Dziwne, w bardzo przyziemny sposób. Podczas gdy projekt postaci był tym, co dzieliło moich drogich kolegów, osobiście uwielbiam unikalny styl serii. Jest osobisty, charyzmatyczny, wyrazisty. Pod względem stylu i przytulności przypomina nieco animatora z YouTube Worthikida, ale na uwagę zasługują również bardziej surrealistyczne halucynacje grzybowe, które tworzą enigmatyczną atmosferę nad wydarzeniami z serialu. Halucynacje z samego finału sezonu prawie osiągnęły poziom Akiry i od tamtej pory nie chcą mnie puścić.

Jeśli jest coś negatywnego do powiedzenia o serialu, to fakt, że jest on pełen mniej lub bardziej ważnych postaci, których nie masz czasu wprowadzić do finału sezonu, a które mogą być ważniejsze w następnym sezonie - lub nie. Poza tym jednak Common Side Effects jest jednocześnie uzależniająco dowcipny, a jednocześnie nieodparcie czarujący. To zaskakująco dobrze naoliwione balansowanie między tym, co surrealistyczne, pragmatyczne, satyryczne i ludzkie. Teraz czeka nas długie oczekiwanie na dawkę lekarstwa w drugim sezonie...

09 Gamereactor Polska
9 / 10