Bad Cheese
Parowiec Willie się nie udał? Przeżyliśmy coś, co bardziej przypomina bad acid trip niż kolorową przygodę z Myszką Miki.
Steamboat Willie stała się własnością publiczną, co samo w sobie jest dziwnym uczuciem. Oczywiście nie trzeba było długo czekać, aby oportuniści na całym świecie, uzbrojeni w kamery filmowe i zdecydowanie za dużo wolnego czasu, rzucili się na ten materiał i wyprodukowali serię wątpliwych horrorów o tytułach takich jak Screamboat i Mickey's Mouse Trap, w których Mickey Mouse zostaje przemieniony w jakiegoś demona dzierżącego nóż w szelkach. Dokładnie taką samą sytuację widzieliśmy z Winnie the Pooh kilka lat temu, kiedy kochający miód pluszowy miś przemienił się w seryjnego mordercę, który skradł się po lesie z morderstwem w oczach. Nie mówię, że świat się skończył, ale z pewnością czułem, że ludzkość popełniła kilka błędów...
A teraz znowu tu jesteśmy, ale tym razem nie chodzi o film, ale o grę - Bad Cheese - która jest w zasadzie kolejną interpretacją Steamboat Willie, tak samo podróbką, jak jej poplamieni krwią kuzyni na srebrnym ekranie.

Śliczny mały chłopiec? Przerażające pająki w kuchni? Sprawdź to dokładnie!
To, co przyciągnęło mnie do grania Bad Cheese, to estetyka. Ten stary styl "gumowego węża", w którym postacie wyglądają, jakby ich ręce i nogi były zrobione z rozgotowanego spaghetti, a cała animacja kołysze się jak zespół jazzowy na giętarce. Może być absolutnie zachwycający, jeśli jest wykonany prawidłowo. A tu, w Bad Cheese, momenty naprawdę szokującej estetyki przeplatają się z fragmentami, które są tak odpychające, że ma się ochotę szorować ekran wybielaczem.
Deweloper, samotny wojownik o imieniu Simon Lukasik, wstawił również fragmenty, w których styl zmienia się i zamienia się w coś, co opisałbym jako zgniliznę mózgu, wiesz, ten wizualny bałagan, który wydaje się, jakby został wyjęty z najciemniejszych piwnic TikTok. Chodzi o to, że powinno to być przerażające, ale rezultat jest taki, że w większości przypadków po prostu siedzisz i myślisz: "Och, w porządku?" Bo tak, Bad Cheese to horror, ale horror, który całkowicie zawodzi w byciu przerażającym.
Ukończenie gry zajęło mi mniej niż dwie godziny i dokładnie zero razy się bałem. Byłam jednak przygnębiona, bo fabuła jest naprawdę tragiczna. Kontrolujesz małe dziecko podobne do Mickey Mouse, które jest sam ze swoim tatą, podczas gdy jego mama jest nieobecna. Wysyła listownie instrukcje dotyczące drobnych prac do wykonania: posprzątaj kuchnię, która jest zaśmiecona butelkami po piwie i wściekłymi pająkami, wypierz ubrania i utrzymuj porządek, aby tata nie wybuchł. I nie jest to honorowa figura ojca, to prawdziwy drań, który w każdej chwili może wyciągnąć skórzany pas i uderzyć chłopca w dolną część pleców. Mroczny, niemal klaustrofobiczny motyw, absolutnie, ale przerażający? Nie. Raczej tragiczne i nieprzyjemne w społecznie realistyczny sposób.

To jak smoła przygoda i niestety niezbyt przyjemna.
A co robisz, jeśli chodzi o rozgrywkę? Cóż, odkurzasz śmieci, smagasz pająki packą na muchy i strzelasz skarpetkami na sznurek do prania za pomocą czegoś, co najlepiej można opisać jako armatę skarpetkową. Na papierze jest różnorodność, ale w praktyce wszystko wydaje się tak zabawne, jak czyszczenie rynien. Nie mówmy nawet o walkach z bossami. Są ukryte w kącie wstydu na tyłach, gdzie żaden człowiek nigdy nie powinien ich zobaczyć. To tak, jakby gra miała ambicje, chciała być czymś większym, ale deweloper mierzył zbyt wysoko i skierował swoją serową łódź prosto w stronę góry lodowej.
Kiedy psychodeliczne, wykrzywione twarze pojawiają się nagle w moim polu widzenia w niezdarnej próbie przestraszenia mnie, najczęściej czuję smutek. Nie przestraszony, tylko smutny. Bo mogłoby być coś ciekawego, gdyby Łukaszasik odważył się bardziej zająć tematem, smutkiem, nieustannym strachem dziecka przed wybuchami złości ojca. Był odwaga, żeby to zbadać, ale zamiast tego dostajemy niechlujne jump scare'y, które nikogo nie zmylą. Szkoda, bo gra momentami jest naprawdę fajna, ale w żadnym momencie nie staje się niczym więcej. Dlatego nie mogę z czystym sumieniem polecić Bad Cheese nikomu, może poza szybkim spojrzeniem na estetykę. I szczerze mówiąc, w takim przypadku wystarczy wygooglować kilka zdjęć. Resztę można zostawić, podobnie jak kawałek spleśniałego sera z tyłu lodówki.
Gamereactor Polska