The Shadow's Edge
Gra w kotka i myszkę pomiędzy weteranami z Hongkongu w mocnym chińskim thrillerze policyjnym.
Krawędź Cienia. Czytałem o tym już jakiś czas temu i jest coś wyjątkowego w tych starych bohaterach akcji, którzy odmawiają przejścia na emeryturę. Stallone walczy dalej, Schwarzenegger pojawia się od czasu do czasu, Cruise wygląda ledwie na starszego niż w 1986 roku, a Chuck Norris spoczywa w pokoju – kolejny, o którym myśleliśmy, że przeżyje nas wszystkich. Albo Bruce'a Willisa, którego los opłakuję.
I Jackie Chan. Serce mi przyspiesza, gdy pojawia się nowy film Chana. Uwielbiam jego akrobatyczne umiejętności sztuk walki od dziecka. Ostatni, który widziałem, to Ride On, który uważam za naprawdę dobry. Ma też ten sam dyrektor co The Shadow's Edge.
A więc, co do filmu, ludzie:
Gdy gang młodych, ambitnych rabusiów przeprowadza śmiały napad i ucieka z aktywami kryptowalutowymi wartymi miliony dolarów, policja w Makau zostaje bezsilna i upokorzona.
Przez lata policja polegała na sztucznej inteligencji i zaawansowanych systemach nadzoru, ale gdy rabusie udaje się włamać do sieci, śledczy wracają do rzeczywistości.
Nikt nie wydaje się już posiadać umiejętności potrzebnych do tradycyjnej pracy policyjnej i nadzoru terenowego. Aby rozwiązać kryzys, emerytowany policjant Wong Tak-chung zostaje ponownie powołany do służby, by utworzyć i dowodzić nową specjalną jednostką. Ich głównym celem jest tajemniczy mężczyzna znany jako Cień – nieuchwytny przywódca gangu rabusiów. Ale im bliżej policji zbliżają się do ofiary, tym bardziej relacje w gangu zaczynają się rozpadać, prowadząc do serii coraz bardziej brutalnych starć.

Wspomniałem, że to ten sam reżyser, który kilka lat temu przyniósł nam Ride On.
Nazywa się Larry Yang, a The Shadow's Edge to jego szósty film. To jedyne dwa z listy, które do tej pory widziałem. Ride On zrobił na mnie duże wrażenie. Było stylowe, zabawne, urocze i zaskakująco emocjonalne. W nim Chan gra kaskadera, który wraz ze swoim koniem kaskaderskim staje się z dnia na dzień sensacją w mediach społecznościowych. Zawierał wiele przyjemnych scen i, jak zawsze, gdy Chan jest w formie, spektakularne popisy kaskaderskie.
Jackie Chan wystąpił w wielu hongkońskich filmach na przestrzeni lat, a także w wielu amerykańskich komediach akcji, takich jak Rush Hour i Shanghai Knights. W ostatnich latach podjął się nieco poważniejszych ról, w których pokazał, że potrafi wyczuć naprawdę ładny zakres emocji. Weźmy na przykład "Obcokrajowca" w reżyserii Martina Campbella. I ten najnowszy film też. Chan ma urok, któremu trudno się oprzeć – to naprawdę takie proste. Rolę Wonga gra z wyróżnieniem.
W Shadow's Edge mierzy się z innym weteranem z Hongkongu: Tony Leung Ka-fai, w zależności od pisowni, Tony Ka Fai Leung. Jego filmografia jest niemal absurdalnie długa, obejmuje takie filmy jak Election, Dumplings i The Lover. Jest twardy jak skała w roli Fu Longshenga, wyrachowanego przestępcy z sercem z kamienia i pięściami ze stali. Dowiedziałem się też, że Shadow's Edge to remake filmu Gun Chung z 2007 roku, w którym Tony Leung również zagrał jedną z głównych ról.
Zifeng Zhang jest znakomity jako protegowany Wonga, He Qiuguo, silny i bystry policjant, który walczy z uprzedzeniami swoich kolegów płci męskiej. Aktorstwo jest ogólnie na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak wiele innych aspektów filmu. Film trwa 140 minut i wielu twierdzi, że jest trochę długi, ale nie uważam za problem z czasem trwania, bo Shadow's Edge jest skuteczny, wciągający i wciągający niemal przez cały czas.
Napięcie jest nieustannie obecne, a między Wongiem a Quiguo jest świetna wymiana zdań. Są tu naprawdę zabawne, przyjemne sceny, w których weteran próbuje szkolić młodszych kolegów w szlachetnej sztuce nadzoru. Jedna z takich scen szczególnie zapada w pamięć, gdy zespół zaczyna otaczać tego, co uważa za antagonistę filmu, i przemierza targ, by przyjrzeć się mu z bliska. Jest naprawdę dobrze zrobiona i trzyma w napięciu. To samo dotyczy sceny, w której Wong zaprasza Longshenga na kolację, a on i Quiguo grają ojca i córkę. Nie powinniśmy też zapominać o scenie na początku, gdy rabusie uciekają z łupami i przechytrzyają policję szybką zmianą ubrań i sztuczkami. Uśmiecham się na to, nawet jeśli jest to trochę przesadzone. Ogólnie rzecz biorąc, Shadow's Edge to film, który dobrze buduje napięcie.

W połowie filmu następuje lekka zmiana tonu. Po spektakularnych wyczynach, innowacyjnych rabusiach, montażu monitoringu i odrobinie niewinnych sprzeczek, film zmienia kierunek i pokazuje przemoc, która choć niekoniecznie jest bardzo dosadna, jest przynajmniej krwawa i brutalna. To zaskoczenie. Lubię niespodzianki i osobiście mi to nie przeszkadza, ale różnica wciąż jest dość wyraźna.
Ogólnie rzecz biorąc, The Shadow's Edge to film, który naprawdę wciąga. Pomimo długiego czasu trwania, nie mogę wskazać więcej niż może kilka scen, które mogłyby skorzystać na skróceniu filmu. Przyznaję, że film jest przesadzony i są dziury fabularne, ale chemia między głównymi bohaterami i zaskakująco interesującym antagonistą sprawia, że oglądanie tego filmu sprawia mi ogromną przyjemność. Ma swoje wady, ale ogólnie to naprawdę rozrywkowy i stylowy thriller akcji, który zdecydowanie warto obejrzeć. A kto wie, może kontynuacja? Chętnie znów dołączę do Wonga i Quiguo.
Gamereactor Polska