SOULM8TE
Robot miłosny zyskuje samoświadomość i przemienia się w śmiertelną bratnią duszę w duchowej kontynuacji M3GAN.
Z pewnością nie brakuje filmów, w których androidy, stworzone, by zadowolić ludzi, wariują i robią dokładnie odwrotnie. W końcu roboty i sztuczna inteligencja są gorącym tematem od kilku dekad, szczególnie od czasów Terminatora. Ale w ostatnich latach nastąpił pewien odrodzenie. To nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak bardzo AI zyskała rolę w społeczeństwie, przechodząc od koszmaru w świecie filmu do czegoś wykorzystywanego zawodowo i zaczynającego dominować w przemyśle muzycznym i filmowym, a także literaturze – dziedzinie, w której sam pracuję. Obecnie używa się go do wszystkiego – od generowania zdjęć i filmów, przez listy zakupowe, aż po porady medyczne dotyczące wysypek w niechcianych miejscach.
Ale dość już o sztucznej inteligencji w prawdziwym życiu. Mieliśmy rozmawiać o fikcji. W 2022 roku M3GAN odniósł sukces. Na pierwszy rzut oka wyglądało to dość głupio, ale jednocześnie było rozrywkowe i całkiem stylowe. Kontynuacja natomiast całkowicie zawiodła, co rozumiem. Był też dobrze zrobiony i całkiem rozrywkowy, ale całkowicie porzucił koncepcję pierwszego filmu i próbował dostarczyć jakąś mieszankę sci-fi i komedii akcji, co jednak nie do końca działało. W zeszłym roku dostaliśmy też Companion, w którym Jack Quaid z The Boys dostaje androidową dziewczynę. Miał swoje momenty, ale nie do końca się utrzymał przez cały czas. Czytałem, że SOULM8TE, będący spin-offem M3GAN, został przełożony z powodu klapy sequela. Obecnie jednak została wydana cyfrowo.
O czym to jest?
Mężczyzna, który niedawno stracił żonę, postanawia wypróbować nową partnerkę AI firmy. W próbie stworzenia prawdziwie świadomego partnera, przypadkowo przemienia nieszkodliwego bota miłosnego w coś zupełnie innego. Błąd programistyczny o katastrofalnych konsekwencjach.

Film o morderczym lovebocie. Czy to brzmi głupio? Tak. Na papierze. Ale tak samo M3GAN, co, biorąc wszystko pod uwagę, pozytywnie mnie zaskoczyło. To samo dotyczy Companion, choć być może nie do końca się utrzymał przez cały czas. Dlatego postanowiłem podejść do tej dziwacznej kontynuacji M3GAN – lub spin-offu – z otwartym umysłem.
Kate Dolan kieruje sterami; zadebiutowała w filmie fabularnym filmem You Are Not My Mother, irlandzkim horrorem, którego jeszcze nie widziałem. Wyreżyserowała także odcinki znakomitego serialu Kin oraz serialu Netflixa The Tourist. Weterani horroru James Wan i Jason Blum oraz inni członkowie zespołu M3GAN są wymienieni jako producenci, co widać, bo formuła jest ta sama, choć SOULM8TE zawiera mniej lekkich elementów.
W roli robota Sary widzimy Lily Sullivan, znaną z ról w filmach Lee Kronina "Evil Dead Ris" i "The Mummy", między innymi. Nieszczęsnego, napalonego Davida gra David Rysdahl z serialu Obcy: Ziemia, Fargo oraz Oppenheimera. Jego koleżankę Aubrey gra Claudia Doumit, znana z ról w serialu The Boys i innych. Aktorstwo jest generalnie dobre i naprawdę nie ma na co narzekać. Lily Sullivan prezentuje naprawdę niepokojące i godne podziwu robotyczne wyrazy twarzy.
SOULM8TE bywa czasem opisywany jako thriller erotyczny. Pozwólcie, że obalę ten mit. Gatunek "erotycznego thrillera" jest pełen konotacji i przywodzi na myśl filmy takie jak Basic Instinct, gdzie seks i gorące sceny są siłą napędową. Trzeba przyznać, że w SOULM8TE jest trochę seksu, a w końcu motywem jest robot stworzony, by zadowolić, ale nie jest to zbyt pikantne. Nie na tyle, by nazwać go thrillerem erotycznym. Więc ci z was, którzy liczą na pikantny seks z robotami, prawdopodobnie będą rozczarowani.

Mimo to jest bardzo rozrywkowy i pięknie wykonany. To ciekawa i aktualna koncepcja, a wybór reżyserki wydaje się w pewien sposób oczywisty. Jest głębszy przekaz, który nie jest wbijany na wpamet ani wymuszony, a jednak coś dodaje. Wyobrażam sobie, że gdyby za sterami stanął mężczyzna, a może zwłaszcza gdyby film powstał kilka lat wcześniej, położono by znacznie więcej uwagi na powierzchowność, obwiniane i zbliżenia konkretnych cech ciała. Nie ma w tym nic złego, zwłaszcza że opisuje się go jako znacznie bardziej skupiony na erotyzmie, niż faktycznie dostarcza efekt końcowy.
Tempo jest stosunkowo szybkie i utrzymuje zaangażowanie, choć naturalnie zdajemy sobie sprawę, że wszystko pójdzie na marne. I to dość szybko. SOULM8TE oferuje też piękną krwawą scenę, choć nie jest przesadnie krwawa w porównaniu do większości innych scen w tym gatunku.
Ale to mile widziane.
Nie uważam go ani za strasznego, ani szczególnie nieprzyjemnego, ale wartość rozrywkowa i napięcie są wysokie. Doceniam też – jak często mówię w horrorze – że w obsadzie są mniej znane nazwiska. To dodaje coś do całego doświadczenia. Możemy jasno powiedzieć, że SOULM8TE otwiera drzwi na więcej, i na pewno bym się z tym nie zdziwił. W rzeczywistości mógłbym nawet wyobrazić sobie, że znów usiądę na kanapie po więcej M3GAN, gdyby film znów zwrócił się ku czegoś bardziej inspirowanego horrorem, zamiast próby niepotrzebnie rozciągniętej komedii akcji, którą dostarczył sequel.
Podsumowując, uważam, że SOULM8TE to kolejne z ciekawszych doświadczeń tego roku, nawet jeśli nie jest bezbłędne i bardziej skłania się ku science fiction i thrillerowi niż horrorowi. Spróbuj.
Gamereactor Polska