Gamereactor

Gamereactor
Filmy
The Killer

The Killer

Reżyser Seven, David Fincher, zapowiada mrożący krew w żyłach thriller o zabójstwie na Netflix....

Zacznę od tego, że postaram się poinformować państwa o sytuacji między mną a panem Davidem Fincherem. Widzisz, jesteśmy przyjaciółmi. Bliscy, bliscy przyjaciele, którzy znają się od dawna i regularnie chwalą sobie nawzajem swoją pracę. Albo nie, to było złe. Zupełnie niesłusznie. Pan Fincher tak naprawdę nie wie, kim jestem i nie ma pojęcia o bzdurach, które codziennie rozpowszechniam w formie tekstowej, ale znam go dobrze. Albo tak... Nie. To też było złe. Oczywiście nie znam Davida jako osoby, ale jestem kimś, kogo wielu nazwałoby fanboyem Finchera. Kocham tę grę. Kocham Siódemkę. Uwielbiam Fight Club. Uwielbiam Gone Girl. Uwielbiam Mindhuntera. Uwielbiam The Social Network, więc nie jest to trudniejsze niż to, że jeśli tego nie zrobisz - możesz tutaj odciąć jeden lub dwa drążki ocen. Bo Fincher jest moim bogiem domowym, po prostu.

Oparty na francuskim komiksie Le Tueur (Jacamon / Matz), The Killer opowiada o bezimiennym zabójcy granym przez Michaela Fassbendera, który w scenie otwierającej czeka na zameldowanie w hotelu "celu", który z powodów, które nigdy nie zostały ujawnione, ma zostać zamordowany. Zadanie idzie źle, sprawy stają się naprawdę chaotyczne i The Killer jest zmuszony uciekać w dzikiej panice. Wtedy jego pracodawca próbuje zatrzeć wszelkie ślady, wynajmując dwóch innych zabójców, którzy otrzymują rozkaz wysłania naszego bezimiennego zabójcy do królestwa umarłych. Nigdy nie jest szczególnie brutalny (z wyjątkiem prawdziwej zabawy w domu na Florydzie), ale zawsze jest fascynująco interesujący i wspaniały.

Zimny jak kamień zabójca Fassbendera jest równie wyrachowany, co inteligentny, i jak sam o sobie mówi, żyje według kilku prostych zasad i podejścia do bardzo wymagającej pracy, jaką jest podróżowanie po kraju i zabijanie innych ludzi. Trzymaj się planu. Nigdy nie odbiegaj od normy. Nigdy nie improwizuj. Nie ufaj nikomu. Nie rób niczego, za co nie dostaniesz zapłaty. Nie odczuwaj empatii. Fincher buduje niesamowicie stylowy świat noir, skąpany w świetle księżyca i migoczącym świetle jarzeniówek wewnątrz na wpół ukończonego biura, w którym ukrywa się The Killer.

Film jako całość jest opowiedziany wyłącznie z perspektywy The Killer i jest wglądem w życie bez relacji poza jego pracodawcą i ofiarami, które zabija. W dużej mierze chodzi o wtopienie się w tłum. Wykorzystywanie tłumów i wizualnej anonimowości jako przebrania. Wiele z nich polega na czekaniu. Skauting. Czekanie. Oglądania. Kiedy robi się gorąco, często jest tak zimno, realistycznie bez dramatyzmu, co oczywiście jest dokładnym przeciwieństwem tego, jak zwykle wygląda tego typu thriller. Nie ma tu 800-metrowych zabójstw snajperskich, pościgów samochodowych czy skakania między dachami. Zapomnij też o kopnięciach karate czy bazookach. Zabójca Fassbendera faworyzuje Glocka z tłumikiem ze względu na jego niezawodność i stosunkowo niewielką wagę. Jest systematyczny, niezwykle dokładny, ostrożny i doświadczony w sposób, który sprawia, że wierzę w tę postać bez wątpliwości i wahań. Fassbender jest tu bardzo dobry.

Zdjęcia Erika Messerschmidta ("Mank", "Mindhunter") to chyba najlepsza część tego filmu. Każdy pojedynczy kadr można by wykadrować, a sposób, w jaki on (i Fincher) wykorzystuje naturalne światło latarni ulicznych, latarek i reflektorów przejeżdżających samochodów - jest po prostu wspaniały. Ale jak dobry jest... Naprawdę? The Killer nie jest najlepszym momentem Finchera. Bynajmniej. Zakończenie wydaje się okrojone i wolałbym zobaczyć tutaj więcej, głębszy wgląd. Jest to jednak lodowaty, super fajny, ultra stylowy thriller, który bawi i fascynuje.

08 Gamereactor Polska
8 / 10